• facebook
  • rss
  • Kapłańska tajemnica

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 42/2014

    dodane 16.10.2014 00:00

    Nieznane zdjęcie św. Faustyny, a także fotografie jej spowiednika, ks. Michała Sopoćki, spoczywają w archiwum u księży marianów w parafii Matki Bożej Królowej Polski na Marymoncie.

    Ksiądz Marcin Jurak MIC, proboszcz parafii na Marymoncie, otwiera pożółką kronikę. To najstarsze parafialne zapiski, fotografie i kronikarskie relacje. Wśród nich znalazło się zdjęcie młodego ks. Michała Sopoćki, spowiednika s. Faustyny. W zakurzonym pudełku był także skarb – rodzinne fotografie Apostołki Bożego Miłosierdzia. – Znalazłem je przypadkiem, porządkując parafialne archiwum – mówi proboszcz.

    Nieznana „sesja”

    Informację o nietypowym odkryciu podała Katolicka Agencja Informacyjna. Także sam proboszcz – notabene w liturgiczne wspomnienie s. Faustyny! – o znalezisku poinformował parafian. – Wiele osób było zaskoczonych, że nasza świątynia ma tak bogatą historię. Fakt, że miejsce to dawniej było letnią rezydencją królowej Marysieńki, był powszechnie znany, zdjęcia bł. Michała Sopocki i św. Faustyny uwypuklają w niej inny rys – kultu Bożego Miłosierdzia – mówi proboszcz.

    Zdjęcie s. Faustyny z bratem Stanisławem zostało zrobione w lutym 1935 roku podczas wizyty zakonnicy w rodzinnym domu w Głogowcu, spowodowanej chorobą jej matki. Siostra Elżbieta Siepak, historyk Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, autorka studiów, długoletnia rzeczniczka prasowa zgromadzenia, do którego należała s. Faustyna, w rozmowie z KAI podkreśla, że to bardzo cenne odkrycie. Wyjaśnia, że fotografie ukazują nieznany dotąd fragment rodzinnej „sesji” Kowalskich. Dla rodziny wizyta krewnej była tak wielkim wydarzeniem, że zamówili fotografa. Z tego czasu znane są rodzinne fotografie świętej, ale ta z bratem Stanisławem jeszcze nie ujrzała światła dziennego. Lektura „Dzienniczka” odsłania szczególną wieź, jaka łączyła Apostołkę Bożego Miłosierdzia z młodszym o 7 lat od niej bratem. – Stasio odprowadził mnie do auta; mówiłam mu, jak bardzo Bóg kocha dusze czyste, upewniłam go, że Bóg jest z niego zadowolony. Kiedy mu mówiłam o dobroci Bożej i jak o nas [Bóg] myśli, rozpłakał się jak małe dziecko, i nie dziwiłam się jemu, bo jest to duszyczka czysta, więc łatwo poznaje Boga – pisała. Z rodzinnych pamiątek zachowało się jeszcze jedno zdjęcie, ale nie ma pewności, kogo przedstawia fotografia.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół