• facebook
  • rss
  • Rozproszenia? Fantastycznie!

    Agnieszka Kurek-Zajączkowska

    dodane 09.11.2014 08:19

    O błogosławionych rozproszeniach, żądzy posiadania, modlitwie "zagadanej" i namiętnościach mówił o. Michał Adamski w ramach Dominikańskiej Szkoły Wiary.

    Spotkanie „O iluzji życia duchowego” odbyło się 8 listopada w sali prowincjalskiej przy ul. Freta 10. Na pytania o. Maciej Kośćca odpowiadał o. Adamski, przeor klasztoru św. Jacka.

    - Nie każde głębokie i bogate życie emocjonalne jest już życiem duchowym. Jest jeszcze potrzebny Duch Święty. Mieszka On w nas od chrztu. Życie w Duchu Świętym to powrót do siebie. Odnalezienie się na nowo. Odkrycie czegoś życiodajnego, co jest w nas, choć pochodzi spoza nas. To psychiczny, duchowy i fizyczny obraz człowieka - mówił o. Adamski. Wskazał, że tym, co wprowadza nas w życie duchowe, jest modlitwa. - Modlitwa, czy zdajemy sobie sprawę czy nie, jest spotkaniem dwóch pragnień - Bożego i ludzkiego. Jeśli sprawia nam kłopot, to fantastycznie! Rozproszenia są po coś. Mogą nas informować o tym, co dzieje się w naszym życiu, a czym powinniśmy się zająć. Błędem jest postanowienie i dbałość o to, by do nich nie dopuścić - wyjaśniał dominikanin. Zauważył, że prawdziwe spotkanie z Bogiem nie zawsze polega na odmawianiu kolejnych koronek i litanii. - Musimy starać się słuchać drugiej strony. Czasami zalecam danej osobie 6 minut modlitwy - 3 minuty dla siebie i 3 minuty dla Boga. W czasie dla siebie ma czytać 3 zdania z Biblii. Może to być psalm. A w czasie dla Boga przepuszczać te zdania przez siebie. Spróbujmy wygospodarować czas na ciszę - wyjaśniał o. przeor.

    Zauważył, że czasami człowiek się modli z żądzy posiadania i żądzy chwały. - Pierwsza objawia się tym, że zasypujemy Boga prośbami. Druga z kolei przedstawia sytuację zasługiwania. Myślimy, że skoro wypełniliśmy to i to, to teraz na pewno zapracowaliśmy na uznanie i szacunek. Takie postawy można przekuć przez służbę wobec Pana Boga - podpowiadał o. Adamski. Przekonywał, że w życiu chrześcijanina nie ma konfliktu na gruncie psychiki, duchowości i emocji, a na spotkaniu z Bogiem trzeba stanąć w prawdzie. - Jeśli jesteśmy na modlitwie smutni, to nie modlimy się o dar radości, a staramy się dostrzec związki między naszym doświadczeniami. Może w danym dniu pozwoliliśmy sobie na duża dozę nienawiści, pogardę dla innych czy porównywanie się z innymi? Jest też taki smutek, który prowadzi do nawrócenia. A czasem do rozpaczy - mówił.

    Nawiązał też do przeżywania namiętności. - Jeśli pojawi się pokusa, to - po pierwsze - musimy się do niej przyznać. Wypowiedzieć ją, nie odcinać się od niej i nie wstydzić. Przyznajmy, że to nadal jesteśmy my. Pamiętajmy, że jesteśmy kochani także w tym, co potencjalnie może rodzić przestrzeń grzechu - instruował. Wyjaśnił, że walczy się z grzechem nie dla niego samego, a dla Miłości. W swoich wypowiedziach kilkakrotnie nawiązywał do nauczania Ojców Pustyni.

    Spotkanie, przy komplecie publiczności, zakończyło się wieloma pytaniami nurtującymi przybyłych.

    Dominikańska Szkoła Wiary to cykl spotkań organizowanych przy klasztorach oo. dominikanów w 9 miastach Polski. W Warszawie hasło tegorocznej, 12. już edycji brzmi: „Chrześcijanin na falach współczesności”. Spotkania są adresowane do wszystkich pragnących poznać Boga. Kolejne odbędzie się 13 grudnia o godz. 16. Nad tematem „Między pobożnością a dewocją” pochyli się o. Maciej Biskup.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół