• facebook
  • rss
  • Gdy przeszłość powraca

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 06/2015

    dodane 05.02.2015 00:00

    Czy nieoczekiwanie ujawniona prawda z czasów Zagłady rzuci się cieniem na los pokolenia, które w tych traumatycznych wydarzeniach nie uczestniczyło?

    Ostatnia premiera w Teatrze Żydowskim, „Ruchele wychodzi za mąż”, autorstwa jednej z najbardziej znanych autorek izraelskich, Savyon Liebrecht, podejmuje trudny temat. Młode bohaterki sztuki, dwie siostry walczące o miłość ojca, Holocaust znają jedynie z opowieści rodziców, a jednak przeżycie traumy, którą ciągle żyją ci, co jej doświadczyli, zaważy na życiu młodych. Piękna i wykształcona Ruchele znalazła po latach samotności miłość swego życia. Pupilka taty dzieli się z nim swoją radością. Przepełniona szczęściem składa ojcu wizytę z narzeczonym, Arele. Nie może zrozumieć, dlaczego ojciec, który marzył o tym dniu, pod byle pretekstem opuszcza młodych i zamyka się w ciemnym pokoju. Co się stało?

    W dodatku następstwem tego spotkania będzie kategoryczny sprzeciw wobec decyzji córki o ślubie. Na wyjaśnienia nie trzeba długo czekać. W narzeczonym córki ojciec doszukuje się potomka człowieka, którego stryj pełnił w obozie funkcję kapo i wydał Niemcom jego trzynastoletniego brata. Gdy stryj kolaborował z Niemcami, młodego Arele nie było jeszcze na świecie. Ale ojciec Ruchele jest zdania, że korzenie tej rodziny rzutują na przyszłość, dokonując dramatycznego podziału, od którego nie ma odwrotu. Jest się albo z rodziny ofiar, albo z rodziny zbrodniarzy. Szlojme, ojciec Ruchele, jest przekonany o słuszności swojej arbitralnej decyzji. Dzieli się nią z najlepszym przyjacielem, Staszkiem, z którym przetrwał obóz, a który dziś mieszka w Nowym Jorku. Staszek ma inne zdanie, dlatego natychmiast przyjeżdża do Izraela. Według niego młodzi nie mogą dźwigać piętna winy przodków, mają prawo do miłości, do szczęścia. Nie mogą płacić za grzechy ojców. Staszek, tak jak Szlojme, przeżył piekło Zagłady, a jednak uważa, że klątwę trzeba odwrócić, nawet jeśli poczucie nieszczęścia dziedziczy się w genach. Co jego zdaniem można zrobić? Znaleźć odpowiednie słowa. Bo według Staszka słowa są jak zaklęcia. Czy młodzi uratują swoją miłość? Spektakl jest wystawiony z wielkim taktem, bez patosu, stawia akcenty na pytania, nie udzielając łatwych odpowiedzi. Reżyser Jacek Papis był wieloletnim asystentem Mai Komorowskiej i Krystiana Lupy. Dwaj seniorzy, Stanisław Brudny i Włodzimierz Press, jako Szlojme i Staszek, dźwigają ciężar problemu na swoich barkach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół