• facebook
  • rss
  • Rzecz o niespełnieniu

    Hanna Karolak

    dodane 07.04.2015 15:31

    Głęboko skryte tęsknoty czynią role bohaterów sztuki intrygujące i niebanalne.

    Reżyser "Opowiadania brazylijskiego” według prozy Iwaszkiewicza, Marcin Hycnar, nazwał swój spektakl pokazany na deskach Teatru Narodowego "Czechow w Brazylii”. Nie ma to jednak nic wspólnego z poematem Marii Konopnickiej "Pan Balcer w Brazylii”, który był poświęcony Polakom szukającym chleba na emigracji.

    Polska rodzina od dwudziestu lat przebywająca w Ameryce Południowej decyduje się na rozłąkę z krajem z racji lukratywnej pracy, jaką zapewniają polskiemu inżynierowi kolejne kontrakty. Co nie znaczy, że żona Henryka, Klara nie płaci za tę sytuację wyrzeczeniami. Cztery córeczki rekompensują sobie życie na emigracji ukochanym zwierzyńcem, do którego zalicza się rozszczekany kundelek, egzotyczna biała papuga, zabawne małpki, a wszystko to stanowi przedmiot troski zajętej zawodowo nauką angielskiego mamy. Największe ożywienie powodują jednak wizyty polskich marynarzy, gdy ich statek, ”Popiel II” przybija do portu.

    Najważniejsze w tym przedstawieniu są nietuzinkowe portrety bohaterów, starających się trzymać na wodzy swoje emocje i tęsknoty. A więc rzeczywiście tak jak u Czechowa. Już po kilku scenach dostrzegamy, że gdzieś we wnętrzu tych pogodnych na pozór ludzi toczy się dramat niespełnienia. Nie ma w nich odwagi, by wszystko postawić na jedną kartę, zwłaszcza, że trzeba by było skrzywdzić tych, których porzucimy, zawiedziemy, pozbawimy złudzeń.

    Bohaterowie Iwaszkiewicza skoncentrowani, podobnie jak u Czechowa, na swoim życiu wewnętrznym, płacą cenę za lojalność, szlachetność, rezygnację. Te tłumione emocje to znakomity materiał dla aktorów. I widać, że reżyser prowadzi ich role z pełnym, wzajemnym, zrozumieniem. Widz czuje się wtajemniczony w ich skrywane sekrety i tym pełniej odbiera spektakl. Ani autor, ani reżyser nie artykułują swoich racji wprost, nie ma też mowy o żadnym przesłaniu dydaktycznym, a jednak powoli dociera do nas rzadko przywoływane pojęcie moralności, a może zwyczajnie obowiązku. Ta rodzina trwa, jej fundamenty nie zostaną naruszone. Gdzieś w majakach sennych jawi się Polska, własne miejsce na ziemi. Co jakiś czas ktoś rzuca wszystko i do tej Polski wraca, ale nasi bohaterowie muszą te marzenia odłożyć jeszcze na jakiś czas. Na jak długo?

    Na to pytanie spektakl nie odpowiada. Iwaszkiewicz odbywał wiele podróży, czego dowodem były reportaże i zapiski z owych wojaży ,wystarczy wymienić "Opowiadania z krainy Papuasów,” "Opowiadania argentyńskie” czy "Opowiadania prowansalskie” wydane w 1954 roku w "Opowieściach zasłyszanych”, ale może dlatego jego ukochanym miejscem na ziemi były rodzinne Stawiska.

    Marcin Hycnar, licznie nagradzany za swoje aktorskie role, zdecydował się na kolejne wyzwanie, jakim stała się dla niego reżyseria, dzięki czemu jego wypowiedź ma charakter w pełni osobisty. To właśnie w pracy reżyserskiej ma szanse wyboru tekstów, gdzie opowiada o zawirowaniach i tęsknotach człowieka uwikłanego w trudną rzeczywistość.

    Wysoko oceniono krakowski spektakl w jego reżyserii "W mrocznym domu” czy zrealizowany w warszawskim Teatrze Powszechnym slodko-gorzki obraz "Jakobi i Leidental”. Często mówi: Nie oszukuję ludzi. I to jego artystyczne credo znajduje pokrycie w praktyce. Uruchamianie własnej wrażliwości jest sposobem na spełnianie się w pracy, choć często, tak jak w "Opowiadaniu brazylijskim”, pokazuje ludzi niespełnionych.

    Hycnar umie dobierać sobie ludzi do współpracy, bo teatr to praca zespołowa. Scenografię w Narodowym zrobiła Agnieszka Zawadowska, muzykę skomponował Michał Lamża, za reżyserię światła w tym prześwietlonym brazylijskim słońcem przedstawieniu odpowiada Jacqueline Sobiszewski. No i najważniejsze: obsada. Subtelnie prowadzą swoje postacie Aleksandra Justa, czuła i lojalna żona oraz rozdarty między rodziną a zawodowymi ambicjami Tomasz Sapryk. Krótkotrwałą metamorfozę pod wpływem zauroczenia młodą dziewczyną pokazuje Jerzy Radziwiłowicz. I jeszcze Oskar Hamerski kryjący niedozwolone uczucie do cudzej żony, Edyta Olszówka i najstarsza z gromadki dzieci Klary i Henryka Milena Suszyńska jako Lilka.

    Spektakl dla widzów, którzy lubią zagłębiać się w tajemnice bohaterów i potrafią czytać podteksty.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół