• facebook
  • rss
  • Przychodzi Michnik do kardynała...

    Tomasz Gołąb

    dodane 14.04.2015 15:09

    - Nie chcemy się przekonywać, ile raczej spotkać i poznać swoje rozumienie rzeczywistości - mówi kard. Kazimierz Nycz, zapraszając na kolejny "Dziedziniec Dialogu", czyli debaty wierzących i niewierzących.

    - "Dziedziniec dialogu" to przestrzeń, rozmowy i spotkania między wierzącymi w Boga i ateistami, agnostykami oraz obojętnymi religijnie. Szukamy punktów stycznych w przestrzeniach wiary, nauki, kultury i życia publicznego. Przez wspólną rozmowę chcemy stworzyć swoistą mapę pojęć, które nas łączą, a także kwestii, które nie przestają dzielić. Nie stawiamy sobie za cel wypracowania kompromisu albo przekonania drugiej strony do swojej racji. Chodzi o spotkanie osób. To przez nie następuje poznawanie siebie i zrozumienie swych sposobów czytania rzeczywistości, a w końcu poznanie doświadczenia przemawiającego za ich przyjęciem - wyjaśnia kard. Kazimierz Nycz.

    Inicjatorem "Dziedzińca dialogu" jest Benedykt XVI. Od 2011 r. Papieska Rada ds. Kultury organizuje "Dziedziniec pogan", który gościł już w Paryżu, Barcelonie, Sztokholmie i Asyżu.

    - Niestety w Polsce wciąż mamy problem z dialogiem: z tym, by wyjść z okopów światopoglądowych, usiąść przy stole i zacząć ze sobą rozmawiać - mówi Norbert Szczepański, dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II, organizator "Dziedzińca Dialogu".

    Pierwszą z debat "Dziedzińca Dialogu" zaplanowano 15 kwietnia o godz. 17 w Auditorium Minus gmachu dawnej Bibliotek Uniwersyteckiej przy Krakowskim Przedmieściu 26/28. Wezmą w nim udział: etyk Jacek Hołówka. socjolog Hans Joas, filozof Magdalena Środa i prawnik Andrzej Zoll. Druga debata odbędzie się 16 kwietnia o godz. 17 w Domu Arcybiskupów Warszawskich, ul. Miodowa 17/19. Na temat relacji Kościoła, świata i dialogu będą rozmawiać socjolog Mirosława Grabowska, redaktor Adam Michnik, polityk Marek Jurek oraz prawnik Wiktor Osiatyński. W obydwu debatach weźmie udział przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury kard. Gianfranco Ravasi.

    Najbliższe spotkania "Dziedzińca Dialogu" są wstępem do jesiennej edycji tego wydarzenia. W październiku do Warszawy przyjadą goście z całego świata, a debaty połączone z programem kulturalnym potrwają cały tydzień.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • sorcier
      14.04.2015 19:26
      Zapewne ma to sens (i zupełnie poważnie tego a priori nie kwestionuję), ale ja takiego sensu nie dostrzegam.
    • sorcier
      14.04.2015 19:38
      P.S. I zupełnie poważnie powiem, że jeśli z góry się ogłasza, że rozmowa nie ma celu przekonania kogoś do czegoś, to w moim rozumieniu zakłada się także, iż będzie to li tylko "godka ku szkubaniu". Zupełnie inaczej wygląda sytuacja znana z Pisma Świętego: Przychodzę cię posłuchać i wysłuchać, potem ja przedstawię ci co mam do powiedzenia, a jeśli w czymś się nie rozumiemy, to wyjaśniamy sobie różnice i klaryfikujemy pojęcia. Nikt nikomu niczego nie narzuca, ale też nikt nie twierdzi, że nie zależy mu na przekonaniu interlokutora, a wręcz przeciwnie.
      Znakomitym przykładem niech będzie rozmowa Świętego Pawła z Festusem, Agryppą i Berenike.
      Taki "dziedziniec pogan" rozumiem i pojmuję jego sensowność. Natomiast "dziedziniec pogan" wedle przedstawionej powyżej koncepcji kard. Nycza jest dla mnie tworem logicznie niezrozumiałym i pozbawionym takiej celowości.
    • Stanisław_Miłosz
      14.04.2015 23:46

      Jeśli mój Arcybiskup chce lepiej, jak mówi, poznać siebie, to doskonale to rozumiem. Poznawania siebie (wiem po sobie) nigdy za wiele, a taki Michnik może być, w przenośni rzecz jasna, rodzajem lustra, w którm można siebie lepiej zobaczyć. Więc OK.

      Natomiast jeśli Arcybiskup chce poznać się Z Michnikiem, poznać się NA Michniku, to moim skromnym zdaniem lepiej i skuteczniej się poznawać w mniej formalnych okolicznościach, dajmy na to przy wódeczce i ośmiorniczkach (lub ogórku, rzecz gustu). A tak publicznie, to zawsze będzię w tym poznawaniu się dużo gry, czli zgrywania się na potrzeby medialene. Choć z drugiej strony kameralne poznawanie się też często okazuje się bardzo publiczne. Ktoś tam nagrywa, ktoś tam filmuje, co może dla publiki takie złe nie jest, niewątpliwie walor edukacyjny ma, ale poznającym się niesmak, a może i kac, gwarantowantuje.

      Trochę mi to dziwne, że Arcybiskup jeszcze Michnika nie zna, jaki bowiem Michnik jest, każdy powinien już dawno zobaczyć. By na Michniku się poznać wystarczyć przecież powinna codzienna lektura jego Gazety, lektura co tam te jego cyngle od lat na jej łamy wypacają, przecież nie tak sami z siebie (choć to też), a właśnie z inspiracji atmosfery czerskich piwnic Michnikiem nasyconej, a i lektury samej osobistej twórczości Redaktora, o choćby niedawnego paszkwilu na polski episkopat, na polskie duchowieństwo, włoską prasą przesłaniu do papieża Franciszka.

      Takie poznawanie się można zatem porównać do poznawania się z kimś, kto nóż za plecami trzyma. No i najważniejsze - jest to zbędna, a kto wie czy nie szkodliwa, nobilitacja z natury niepoprawnego paszkwilanta. A takiego nie tylko na salony (te prawdziwe), nie tylko na dziedziniec, ale nawet od wrót pędzić. Jak zarazę, na wiatry cztery pędzić.

      29
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół