• facebook
  • rss
  • Widziałem cuda

    Tomasz Gołąb

    dodane 19.07.2015 10:18

    Ci, którzy przyszli na Stadion spragnieni spektakularnych uzdrowień, nie wyszli zawiedzeni. Ale najwięcej mogli zyskać ci, którzy przyszli się po prostu pomodlić.

    Jezus przyszedł na Stadion razem z ponad 40 tys. wiernych. Widziałem Go w oczach matek, które stanęły na płycie największej areny w Polsce ze swoimi ciężko chorymi dziećmi. Widziałem Go, gdy stał wśród dziesiątek kolejek do konfesjonałów, i w kapłanach, którzy długie godziny stali z penitentami, błogosławiąc ich nawrócenie. Widziałem Go w najmłodszych, którzy po dziesięciu godzinach oczekiwania w skwarze, biegli wieczorem do ołtarza, by adorować Pana Jezusa. Widziałem Go w spoczywających w Duchu Świętym na posadzkach Stadionu Narodowego. Słyszałem Go w okrzykach i wybuchach radości, której nie byli w stanie opanować siedzący na krzesełkach wokół ołtarza zbudowanego na kształt Pisma Świętego. Widziałem Go w trzęsących się dłoniach, ściskających różańce. Był na wózkach inwalidzkich nieuleczalnie chorych. Widziałem Go w splatających się palcach młodych małżonków, którzy przyszli na Stadion Narodowy powierzyć Bogu swoje niespełnione jeszcze rodzicielstwo. Stałem obok osób, które wstawały, gdy o. Bashobora prosił tych, którzy doświadczyli uwolnienia od działania szatana.

    Nie widziałem uzdrowionych z przewlekłych chorób, chociaż charyzmatyczny ksiądz z Ugandy mówił, że tylko w czasie Eucharystii wielu zostało uwolnionych od bólu brzucha, kolan i nóg. Brawa wypełniały największy tego dnia kościół w Polsce, gdy ogłosił, że Pan Bóg obdarzył nowym życiem 79 par. I gdy mówił o uwolnionych z nałogów. Nie widziałem też 65-letniej kobiety, o której o. Bashobora mówił, że może już wstać ze swojego inwalidzkiego wózka, a za dwa miesiące powinna pójść do lekarza, aby obwieścił jej, że nie ma śladu jej 17-letniej choroby brzucha. Nie widziałem jeszcze wielu cudów, które 18 lipca miały miejsce na Stadionie Narodowym. Ale wiem, że się wydarzyły. I że w wielu sercach te 14 godzin będzie jeszcze długo dokonywać wielu zmian.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • stan
      19.07.2015 17:36
      Czym pana artykuł różni się od agitacji politycznej? Próby zmuszenia czytelnika do uwierzenia, że Stadion to coś wyjątkowego, spektakularnego?
      Więcej ludzi jeździ corocznie na Ogólnopolską Pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja, a podobną liczbę osiągają niektóre ze spotkań na Jasnej Górze. Jaki procent stanowią katolicy zgromadzeni na Stadionie wśród wszystkich Polaków wierzących i praktykujących (kto w ogóle ośmielił się nazwać to rekolekcjami narodowymi?).
      A wulkan modlitwy? Szkoda, że zapomnieliśmy o cichej izdebce, o której mówił Jezus. Bo nie ilość i decybele się liczą, ale jakość modlitwy i serce zakorzenione w miłości Boga. Natomiast ja spotykam ludzi "ze Stadionu" i niestety, bo hucznej katolickiej imprezie nic w ich życiu się nie zmienia.
      Jakie spektakularne cuda uczynił o. Bashobora? Tyle lat on już prowadzi rekolekcje w Polsce, to może zaczną ujawniać się ludzie, którzy doświadczyli owego "spektakularnego cudu" przez jego posługę. I błagam, nie gadanie typu "otrzymałam nowe życie, nawróciłam się, jestem innym człowiekiem" - nawróceń dokonuje się wiele, nie tylko przez o. Johna, trzeba sprawdzać ich trwałość i wiarygodność. Ile to już razy ten czarny ojciec prorokował cuda, które nigdy nie miały miejsca? Więcej, wiem, że wmawiał niektórym osobom rzekome "poznania co do natury przekleństwa", które pasują do kultury Afryki, ale w Polsce nigdy nie miały miejsca. Powołajmy komisję medyczną do zbadania tych rzekomych cudów - tak jak zrobiono to w Lourdes, a nie podnośmy zbiorową histerię, bo Murzyn głosił Ewangelię i fajnie gada.
      ja i wielu moich znajomych jesteśmy otwarci na dialog i przyznanie się wobec wszystkich, że się mylimy, jeśli ktoś przekona nas, że Stadion to coś więcej niż zbiorowa histeria.
    • barbara
      20.07.2015 21:22
      Stan,jeśli odbierasz to jako zbiorową histerię to twoja sprawa.Z twojego komentarza wyłania się obraz ciebie jakobyś uważał się za kogoś lepszego od tych którzy brali udział w tym spotkaniu.Wielu osobom jednak takie spotkanie daje nadzieję na uwolnienie, uzdrowienie a w konsekwencji na nawrócenie i lepszą jakość życia.
      Ojciec John nie uzdrawia ,on jest narzędziem w rękach Boga.
      Ja w swojej parafii mam księdza który prowadzi msze św. o uzdrowienie i dzieją się podobne cuda jakie były na stadionie, więc nie musiałam przyjeżdżać do Warszawy.Ale uwielbienie wsród tak dużej liczby osób to dla mnie niezwykłe przeżycie.Nie jestem histeryczką,tylko poprostu kocham Jezusa ,wierzę i doświadczam jego realnej obecności w moim życiu.
    • Anna
      22.07.2015 01:33

      "Ale najwięcej mogli zyskać ci, którzy przyszli się po prostu pomodlić."

      Po prostu pomodlić się można we własnym kościele parafialnym tuż za rogiem - bez medialnego szumu i bez biletu. A zyskać można odpust - cząstkowy lub zupełny - a więc o wiele więcej.

      Są tacy, którzy przekonują, że wszystko jest "cudem" - i to, że słońce rano wstaje, i to, że ptaki machają skrzydłami, a człowiek przebiera nogami. Przypominam, że wg definicji św. Tomasza „mówi się, że coś jest cudem, kiedy dzieje się poza porządkiem wszelkiego stworzenia”. A zatem to, że sąsiad powiedział mi rano "dzień dobry" nie jest cudem.

      Ksiądz Bashobora ponoć wskrzesza - ale nie znamy wskrzeszonych, ponoć uzdrawia, ale nie znamy uzdrowionych. Trzeba więc tłumaczyć, że cudem jest, że tylu zgromadził, niektórzy płakali, niektórzy się śmiali, a niektórzy śpiewali.

      Czy arcybiskup Hoser, na którego zaproszenie ksiądz Bashobora przyjeżdża do Polski, może jako kapłan i lekarz swoim autorytetem potwierdzić rzekome uzdrowienia i wskrzeszenia?

      Przypominam, że np. w procesie beatyfikacji obowiązuje skomplikowana procedura udokumentowania cudu - i jest w nią zaangażowanych wiele osób. Inaczej kandydat na ołtarze nie może zostać świętym.

      Kto może udokumentować "cuda" zdziałane przez księdza z Ugandy? A jeśli nikt nie może - to jest zwykła mistyfikacja.

    • Anna
      22.07.2015 01:47
      I dodam jeszcze jedno: nie wiem, czy w noc po spotkaniu na Stadionie poczęło się 79 dzieci. Ale że w tamtą noc nad Warszawą, całym województwem mazowieckim i wieloma innymi rozpętały się gwałtowne nawałnice, które dokonały wielu zniszczeń - to jest fakt. Czy ktoś to zauważył?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół