• facebook
  • rss
  • Ale cyrk!

    Tomasz Gołąb

    dodane 16.01.2016 17:09

    Urzędnicy chcą zabronić pokazywania zwierząt w cyrkach. Jutro zlikwidują zoo, sklepy akwarystyczne i wybiegi dla psów, bo dla nich miasto i ciasne mieszkania też są męczące.

    Po Słupsku i paru innych miastach w Polsce, które sprzeciwiły się wjazdowi cyrków, w których występują zwierzęta, do grona obrońców lwów, węży i koników chce dołączyć też Warszawa. Ku powszechnemu oburzeniu dzieci i ich rodziców, ale ku uciesze nielicznych, ale głośnych "zielonych" środowisk, które walczą o "godne warunki życia" dla tych bożych stworzeń.

    I słusznie, niech walczą. I niech piętnują każdy udowodniony przypadek znęcania się nad zwierzętami. Ale nie pozwólmy, by jeden z drugim wciskali nam, że to właśnie cyrki są miejscem, gdzie zwierzętom dzieje się krzywda. Na uczuciach łatwo zagrać opisując, jak to pijany treser rozgrzanym żelazem przypala swojego pupila, by zmusić go do samobójczych występów. Przeciwko takim pomówieniom protestują cyrkowcy, argumentując że tylko miłością i cierpliwością można nawiązać więź ze zwierzęciem, a trening cyrkowych zwierząt odbywa się w oparciu o system pozytywnych wzmocnień. To smakołyk po poprawnym wykonaniu ćwiczenia, w połączeniu z ciężką i żmudną pracą treserów sprawia, że pies potrafi wchodzić po drabinie, a foka podbija piłkę. Czy taką samą miłość do zwierząt zobaczyć na fermach drobiu, w ubojniach zwierząt, czy w wiejskich oborach? Mam wrażenie, że czasami bardziej przejmujemy się warunkami życia i pracy zwierząt bardziej, niż ludźmi. Choć podobno i tak zwierzęta w cyrku żyją dłużej i rzadziej zapadają na choroby zawodowe, niż w ogrodach zoologicznych. Zwierzęta cyrkowe w większości nie przebywają w klatkach. Konie, wielbłądy, lamy, kozy, zebry, czy też żyrafy mieszkają w boksach takich samych jak na przykład w stadninach koni. Lwy, tygrysy również nie żyją w klatkach, a w specjalistycznych naczepach z dostępem do wody i pożywienia. Unia Europejska wyznaczyła nie tylko standard powierzchni naczep, ale także zobowiązała właścicieli do instalowania w nich kamer.

    Byłem z dziećmi wiele razy w cyrku. Nie widziałem na ciałach zwierząt ran i blizn, o których tak chętnie rozpisują się "obrońcy zwierząt". Nie widziałem "niedźwiedzia, którego nauczono tańczyć, zmuszając go do spacerowania po płycie naładowanej prądem elektrycznym albo na podłożu z rozżarzonego żelaza". Nie wiedziałem, że "tygrysy, lwy, lamparty, które siadają na tylnych łapach, uprzednio skuwano łańcuchami i rozżarzonym szpikulcem dźgano pod gardłem dzień w dzień, całymi miesiącami, aż do chwili, kiedy próbując uniknąć nowego ciosu odchylały się do tył podnosząc przednie łapy". Słyszałem nawet, że ludzie poniżają (tak!) zwierzęta. Bo kto to widział słonia w kapeluszu, albo niedźwiedzia z kokardą?

    Jeśli w polskich cyrkach zdarzają się przypadki sadyzmu, to są na to odpowiednie paragrafy. Przepisy prawa polskiego i międzynarodowego są w tym względzie restrykcyjne, a niezapowiedziane wizyty powiatowych lekarzy weterynarii i zatwierdzane przez ich przełożonego harmonogramy gwarancją dla publiczności, że zwierzęta trenują i mieszkają w odpowiednich warunkach. Zresztą Parlament Europejski uchwalił większością głosów rezolucję poparcia dla „klasycznego cyrku wraz z prezentacją zwierząt” jako części składowej kultury europejskiej.

    Władze Warszawy szykują rozporządzenie o całkowitym zakazie dzierżawy miejskich gruntów na potrzeby tresury zwierząt. Co będzie następnym celem? Warszawskie zoo czy właściciele psów, którzy zmuszają je do "mieszkania w ciasnych pokojach"?

    Każdego roku w Polsce cyrki odwiedza 1,5 mln widzów. Dwa tygodnie temu do cyrku zaprosił bezdomnych Rzymu także papież Franciszek. Biedny, nie wiedział, że zwierzęta tam cierpią...

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Minerwa
      20.01.2016 16:26
      A proszę mi wytłumaczyć, bo nie rozumiem - po co Panu jest potrzebny do szczęścia widok foki podbijającej piłkę albo lwa skaczącego przez płonącą obręcz? Podoba się to Panu? Sprawia radość? Naprawdę? W dodatku ma Pan świadomość, że zostało to okupione dla zwierzęcia setkami godzin treningu, bo sam Pan o tym pisze. I co, taki widok w połączeniu z taką świadomością rzeczywiście czyni Pana lepszym, mądrzejszym, szczęśliwszym czy choćby rozbawionym?
      No cóż.
      doceń 12
    • Mi
      20.01.2016 23:55
      Artykuły red Gołąba rzadko pojawiają się na stronie głównej GN - może to i dobrze- cyrk to jest z jego artykułem -prostym i nieskomplikowanym w swoim przekazie - bo pan Gołąb lub cyrk i lubią cyrk jego dzieci...

      czy jednak tak trudno zrozumieć, że to co widzimy w cyrkowych przedstawieniach to efekt tresury - samego procesu tresowania nie widzimy -więc nie dziwota, że redaktor NIE WIDZIAŁ niedźwiedzia chodzącego po elektrycznej macie albo po rozgrzanym blacie - z nim to robili wcześniej, by go wytresować, potem dopiero pokazują uhahanej gawiedzi...

      a proces takiej tresury jest o wiele bardziej brutalny niż dawanie pieskowi smakołyka...

      doceń 10
    • Kooper Nick
      21.01.2016 22:42
      Lewacy zakazują występów zwierząt w cyrku, bo ludzie oglądający te przedstawienia mogą dojść do groźnych wniosków. No bo skoro da się tak wytresować tygrysa, żeby nie rzucał się na ludzi, to gówniarza z ADHD też by się dało, czyż nie? Skoro foka może podbijać piłeczkę, to spasiony grubas zamiast załatwiać sobie zwolnienie z WF-u, mógłby postarać się o formę. Ostatecznie nawet on jest od tej foki szczuplejszy, no i ma ręce. I na koniec, skoro nawet zwierze może pracować na swoje utrzymanie, to czy znacznie inteligentniejszy człowiek powinien wyciągać rękę po zasiłek? Sami widzicie, że należy zakazać tych występów i to koniecznie.
    • Szczera
      25.01.2016 01:47
      A czy bycie katolikiem oznacza według Pana ignorancję w stosunku do ludzi, którzy znęcają się nad Bożym stworzeniem, którym niewątpliwie są zwierzęta? Moim nie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół