• facebook
  • rss
  • Czy Warszawa potrzebuje mostu Krasińskiego?

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 10/2016

    dodane 03.03.2016 00:00

    Ulży zmotoryzowanym mieszkańcom Targówka czy „rozjedzie” Żoliborz? Trwa batalia o budowę nowej, północnej przeprawy przez Wisłę.

    Most Krasińskiego, którego budowę planowano już przed wojną, połączy pl. Wilsona na Żoliborzu z ul. Matki Teresy z Kalkuty na Targówku. W pierwszym etapie ma powstać łukowy most o długości 720 m wraz z trasą do ul. Jagiellońskiej po prawej stronie Wisły. W kolejnym – jej przedłużenie (wraz z 830-metrowym wiaduktem nad torami kolejowymi) do ul. Matki Teresy z Kalkuty. Trasa będzie się składała z dwóch pasów jezdni dla samochodów (możliwe przeznaczenie jednego z nich na buspas) w każdym kierunku, ścieżek rowerowych po obu stronach, chodników i torowiska tramwajowego. Na pierwszy etap inwestycji miasto zarezerwowało 622,5 mln zł w prognozie finansowej na lata 2021–2023, jednak gdyby udało się przesunąć fundusze, Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych mógłby rozpocząć budowę już w przyszłym roku. O tym, skąd wziąć pieniądze na dokończenie trasy, na razie nie ma w ogóle mowy.

    Nie chcemy dewastacji!

    W telefonicznym badaniu warszawiaków, które w styczniu tego roku przeprowadzono na zlecenie ratusza, aż 80 proc. mieszkańców opowiedziało się za budową mostu Krasińskiego. Mieszkańcy Żoliborza podważają wiarygodność badania, mówiąc, że spośród 1100 uczestników konsultacji tylko 33 było mieszkańcami ich dzielnicy. A to właśnie żoliborzanie najbardziej obawiają się nowej arterii, która – ich zdaniem – wprowadzi do zielonej części Warszawy zwiększony ruch, spaliny i fizycznie podzieli dzielnicę „z tradycjami i wspólnotą”. – Żoliborz nie potrzebuje mostu, bo tuż przy granicach dzielnicy są dwie przeprawy przez Wisłę, w odległości niespełna 2,5 km od siebie. Zaledwie 1,5 km dalej oddano właśnie poszerzony do pięciu pasów ruchu most Grota-Roweckiego. Z miejsca na Targówku, w którym ma powstać most, już teraz komunikacją miejską można dotrzeć do metra w 8. minut. Nie rozumiem motywów władz miasta, które rzekomo promują miejską komunikację i starają się ograniczyć ruch samochodowy w mieście, a teraz chcą wtłoczyć kolejną falę samochodów w zabudowaną tkankę dzielnicy ogrodu – mówi Anna Kaliszewska, mieszkanka Żoliborza zaangażowana w obronę swojej dzielnicy przed nową przeprawą. Jej zdaniem planowana inwestycja to marnowanie pieniędzy, które powinno się przeznaczyć na pilniejsze i bardziej potrzebne inwestycje, jak dokończenie budowy II linii metra czy obwodnicy śródmiejskiej. A jeśli już budować most, to raczej na południu stolicy. Mieszkańcy Wawra nie mogą doczekać się przeprawy na Zaporze. Żoliborzanie zwarli szyki i jako inicjatywa „NIE dla mostu Krasińskiego” zbierali podpisy pod petycją przeciwko budowie, nakleili plakaty na witrynach żoliborskich sklepów. Do protestu przyłączyli się radni i władze dzielnicy, a także znane osobistości: Krzysztof Zanussi, Muniek Staszczyk, Radosław Piwowarski, Wojciech Gąssowski, Grzegorz Miecugow. Fiaskiem zakończyły się trzy tury „okrągłego stołu” z władzami Warszawy. – Nie godzimy się na wjazd dodatkowego strumienia samochodów na nasz piękny, zielony Żoliborz, bo to pogorszy jakość życia mieszkańców. Na pl. Wilsona już teraz przekroczone są dopuszczalne normy spalin i hałasu. Konstrukcje budynków z lat 30. nie są przystosowane do przyjęcia takiego natężenia ruchu i drgań. Nie wyrażamy zgody na dewastację! – nawoływał przez megafon Tomasz Michałowski, radny dzielnicy i lider inicjatywy „NIE dla mostu Krasińskiego”, 20 lutego podczas żoliborskiego protestu, na który przyszło jednak zaledwie kilkaset osób. Także listy z petycjami do władz Warszawy, by odstąpiły od inwestycji, liczyły niewiele ponad 4 tys. podpisów. Nie wszyscy mieszkańcy Żoliborza są przeciwni budowie. – Nie jesteśmy samotną wyspą i nie możemy myśleć tylko o swoim podwórku. Miasto musi się rozwijać – mówi Andrzej Maronicki. – Mieszkam na Żoliborzu od dziecka, tutaj mieszkał przed wojną mój dziadek. Mosty łączą ludzi, a nie dzielą – dopowiada Jacek Brożyna.

    Nie mogą się doczekać

    Petycje, ale za budową mostu, ślą do ratusza mieszkańcy Targówka. Podczas gdy radni 49-tysięcznego Żoliborza przegłosowali uchwałę przeciwko inwestycji, samorządowcy ze 123-tysięcznego Targówka przyjęli uchwałę popierającą ją. Bojąc się, że na drugi etap budowy pieniądze się nie znajdą, zaapelowali do władz Warszawy, żeby w przetargu wyłonić wykonawcę od razu całej trasy. – Ten most jest potrzebny, i to pilnie. Białołęka i Targówek są najbardziej rozwijającymi się dzielnicami, powstają nowe, wielotysięczne osiedla i ich mieszkańcy chcą w normalnych warunkach dojechać do pracy, szkoły, na uczelnię po lewej stronie Warszawy. To jest przecież jedno miasto! – mówi Jolanta Miśkiewicz, radna z Targówka, autorka petycji popierającej budowę mostu, którą w ciągu tygodnia podpisało 23,5 tys. osób. Realizacja samej inwestycji wydaje się przesądzona, ale wiceprezydent miasta Jarosław Jóźwiak deklaruje, że miasto jest otwarte na postulaty dotyczące jej szczegółów. Chodzi o zwężenie ul. Krasińskiego, liczbę i szerokość pasów ruchu, liczbę i lokalizację przejść dla pieszych, miejsca parkingowe, drogę rowerową, buspasy, utrzymanie zakazu skrętu w lewo w ul. Czarnieckiego i rezygnację z przedłużenia ul. Krasińskiego do al. Prymasa Tysiąclecia. Do 20 marca władze miasta czekają na opinie mieszkańców Warszawy. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych do sierpnia ma zaktualizować projekt mostu wraz z dojazdami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół