• facebook
  • rss
  • Pytania bez odpowiedzi

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 10/2016

    dodane 03.03.2016 00:00

    Izabella Cywińska wprowadza na scenę duchy tych, którzy żyli w dawnych polskich miasteczkach, czytali Torę, kochali i tracili najbliższych.

    Wrażliwość, prostota, a może nawet asceza łączą autorkę i reżyserkę. Nie sposób więc, by na scenie Teatru Żydowskiego nie spotkały się Izabella Cywińska i Hanna Krall. Ale dopiero dziś w sztuce pod tytułem „…Coś jeszcze musiało być” Cywińska dokonała adaptacji dla Teatru Żydowskiego kilku opowiadań Hanny Krall, złożonej niemal w całości z pytań. Bo to, co opisuje Krall, jest jednym wielkim pytaniem: czy to mogło się zdarzyć naprawdę?

    W „Hipnozie” poszczególne rozdziały to ślad minionych czasów: …był chłopiec, …była rodzina, …był cadyk, …byli uczeni, …byli Żydzi w Polsce. W XV wieku było ich 30 tysięcy, w XIX – dwa miliony, w drugiej połowie XX wieku – 20 tysięcy. Izabella Cywińska wprowadza na scenę duchy tych, których nie ma. I na tej scenie inicjuje spór o prawo do sądzenia winy w czasie wielkiej próby. Ten spór prowadzą reżyserka i aktorzy. Pojawia się nawet Cadyk z Kocka wprost z XIX wieku. Są i ci, którzy wracają do domów, gdzie mieszkali. I jest Apolonia Machczyńska, która dla ratowania własnych dzieci zdradziła Niemcom miejsce kryjówki Żydów. Tych, których od lat ukrywała. Apolonia Machczyńska, zwana Polą, prawnuczka powstańców styczniowych z Wołynia, matka trojga dzieci, która w Kocku ukrywała dwudziestu pięciu Żydów. Potem szukała bezskutecznie kryjówki dla siebie i swoich dzieci. Chodziła od domu do domu z opuszczoną głową, z rozwiązanym sznurowadłem w jednym bucie. Za stodołą, na Kolonii Annopolskiej trzej Żydzi wykopali grób dla siebie i dla Apolonii. Co jeszcze można dodać? Zdaniem realizatorki przywołany jest tu temat winy „niezarzucalnej”. Nie można jej zarzucić, bo komu i za co? Nie można za nią ukarać, bo jak? Nosi się ją w sobie przez całe życie. I jest to ciężar, którego pozbyć się nie można. Nie ma jej początku, nie ma jej końca. Jak pisze Hanna Krall: „Tutaj nigdy nie było początków. Tu były końce. Jakby ta ziemia do niczego innego niż klęska i śmierć się nie nadawała”. Ten spektakl to pytania bez odpowiedzi. To materiał do refleksji, nie do pojęcia. To spotkanie dwóch indywidualności, które inspirują nas do spojrzenia wstecz i do spojrzenia w przód.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół