• facebook
  • rss
  • Dziecko konało po aborcji

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 12/2016

    dodane 17.03.2016 00:00

    Po zabiegu 24-tygodniowe maleństwo żyło jeszcze godzinę. Umierało w męczarniach.

    Informację o wydarzeniu, do jakiego miało dojść w nocy z 6 na 7 marca w ginekologiczno-położniczym Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego, podała Telewizja Republika. Do placówki zgłosiła się kobieta z dokumentacją medyczną dotyczącą ciąży. „Ta dokumentacja i przesłanki medyczne w pełni wyczerpywały zapis Ustawy o dopuszczalności przerywania ciąży” – twierdzi szpital.

    Zebrało się konsylium lekarskie, złożone z trzech ginekologów i dwóch neonatologów, które zdecydowało, że w przypadku pacjentki przerwanie ciąży jest uzasadnione i zgodne z obowiązującym prawem. Zabieg wykonano, ale dziecko go przeżyło. Zmarło dopiero po godzinie. To, co opowiedziało dwóch świadków zdarzenia, którzy zgłosili się do Fundacji „SOS Obrona Poczętego Życia”, jest wstrząsające. – Osoby te mówiły, że taki był krzyk, iż do końca życia tego nie zapomną – relacjonuje ks. Ryszard Halwa z fundacji. Płaczącemu, cierpiącemu dziecku nie udzielono żadnej pomocy, chociaż – jak podkreśla ks. Halwa – obok byli lekarze, którzy przecież są zobowiązani do ratowania ludzkiego życia. Dziecko leżało przez godzinę pod promiennikiem i konało. Fundacja „SOS Obrona Poczętego Życia” oraz poseł Piotr Marzec (Liroy) z klubu Kukiz ’15 złożyli w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Szpital potwierdza przeprowadzenie aborcji, ale zasłania się tajemnicą lekarską co do jej szczegółów i tego, czy dziecko przeżyło zabieg. Zapewnia, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami medycznymi i obowiązującym prawem. A zgodnie z nim przerwanie ciąży dopuszczone jest w trzech przypadkach – kiedy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu oraz kiedy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (np. kazirodztwa, gwałtu). Komentując sprawę, były dyrektor szpitala przy Madalińskiego prof. Bogdan Chazan powiedział, że po tym, jak prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zwolniła go ze stanowiska, gdy – powołując się na klauzulę sumienia – odmówił dokonania aborcji dziecka z wadami wrodzonymi, lekarze i szpitale w całej Polsce boją się walczyć o życie nienarodzonych. Przez to w ostatnim czasie liczba dokonanych aborcji wzrosła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół