• facebook
  • rss
  • O. Papczyński nieodkryty

    Joanna Jureczko-Wilk

    dodane 28.05.2016 23:56

    Czy Twoja dusza nie jest otyła albo zapowietrzona? Pilnuj jej kondycji.

    Błogosławiony Stanisław Papczyński, założyciel Zgromadzenia Księży Marianów, którego 5 czerwca papież Franciszek ogłosi świętym, jest w Polsce mało znany. A szkoda. Jego życiorys z powodzeniem nadawałby się na dwudziestą piątą filmową część Bonda, chociaż przecież o. Papczyński żył ponad 300 lat temu, w zakonnej regule, w puszczy nieopodal Korabiewic, a potem na bagnistych terenach Góry Kalwarii. Z pewnością nie było to życie spokojne ani monotonne, także z powodu twardego charakteru zakonnika, który w drodze do świętości był radykalny i tego samego wymagał od współbraci. Jednak pod twardą powierzchownością kryła się niezwykła miłość do Boga i ludzi. Skąd o niej wiemy? O. Papczyński, który jako dziecko uważany był - delikatnie mówiąc - za niezbyt zdolnego i ciągle zmieniał szkoły, niewątpliwie dzięki łasce Bożej stał się znanym kaznodzieją, spowiednikiem, autorem podręcznika retoryki i pism, w których także teraz warto się zaczytać. Znajdziemy w nim bowiem wiele wskazówek życia duchowego.

    O. Papczyński, pod wieloma względami wyprzedzający swoją epokę, pierwszy dostrzegł w świeckich - współpracowników w dziele ewangelizacji i dla nich również napisał podręcznik duchowości "Mistyczna świątynia Boga". Jego pisma to wspaniała i nadal aktualna lektura.

    "Smucisz się? Wzywaj Jezusa, a pocieszy cię. Atakują cię? Wołaj Jezusa, a obroni cię. Pragniesz być zbawiony? Kochaj Jezusa, naśladuj Go i czcij, Jezus jest Zbawicielem. Jesteś ubogi? Biegnij do Jezusa, a wzbogaci cię. Jesteś nagi? Proś Jezusa, a przyodzieje cię. Jesteś chory? Błagaj Jezusa, a uzdrowi cię. Jesteś człowiekiem nieuczonym? Jezus jest Nauczycielem. Jesteś pełen grzechów? Jezus przyszedł zbawiać grzeszników. Jezus więc niech będzie twoją miłością, twoją radością, twoim pokrzepieniem, twoim życiem, twoim niebem" - pisał o. Papczyński. 

    Przestrzegał też przed "otyłością duszy", która spowodowana jest "próżną chwałą, chełpliwością i pychą". Takiej duszy - jak pisał - bardzo trudno jest wejść na wąską ścieżkę doskonałości i zmieścić się w ciasnej bramie niebieskiej. A pilnować się trzeba, bo nawet niewielkie niedoskonałości, małe nieczystości grzechów, mogą doprowadzić do "wielkiego zapowietrzenia duszy". "Tyle jest w tobie doskonałości, ile masz miłości" - podkreślał.

    Jeszcze przed siostrą Faustyną i Janem Pawłem II o. Stanisław zwracał uwagę na znaczenie Bożego Miłosierdzia oraz zachęcał do pełnienia uczynków miłosierdzia. "Gdy bowiem Bóg widzi, jak jedni ludzie litują się nad innymi, zmienia surowe wyroki i nie patrzy na grzechy tych, którzy okazują swym bliźnim miłosierdzie. (...) W ten sposób ludzkie miłosierdzie zjednuje miłosierdzie Boże i niweluje surowość sprawiedliwości, a kara zostaje zamieniona na łaskę" - zapewniał w jednym z rozważań.

    To miłosierdzie zalecał rozciągnąć także na dusze zmarłych, cierpiące w czyśćcu, których miewał przerażające wizje. W "Mistycznej świątyni Boga" pisał: "Jakie zaś może być większe miłosierdzie, niż okazane zmarłym, od których nie oczekujesz żadnej nagrody, żadnej wdzięczności, żadnej pochwały". 

    Słowa, spisane ponad 300 lat temu, nie straciły na aktualności. Warto je poznać i odkryć niezwykłego świętego, który w Roku Miłosierdzia przypomina nam o miłosierdziu - większym od grzechu, upadku, a nawet śmierci.

     

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół