• facebook
  • rss
  • Co się stało z naszą miłością?

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 50/2016

    dodane 08.12.2016 00:00

    W musicalowych rytmach obserwujemy, jak w zderzeniu z życiem przegrywają nasze marzenia.

    Można swoje szczęście czy swój dramat opowiedzieć, można go też wyśpiewać. Widzowie spektaklu „Pięć ostatnich lat” na deskach Teatru Muzycznego Roma są świadkami narodzin wielkiej miłości Cathy i Jamiego, przeżywają wzloty i upadki tej sympatycznej pary, kibicują ich życiu w głębokim przekonaniu, że jak to w musicalach bywa, czeka ich happy end.

    Niestety. Tym razem jest jak w życiu. Świadomie czy nieświadomie ranią siebie coraz dotkliwiej. Bo ważniejsza staje się kariera, bo blichtr światowego życia daje przyjemne poczucie sukcesu. Miłość gdzieś niepostrzeżenie schodzi na plan dalszy. Piosenki dzięki temu zyskują na głębi, ale młodzi, którzy przecież wciąż jeszcze się kochają, nie potrafią się już porozumieć. Widzom na pociechę zostaje atrakcyjna warstwa muzyczna, a wykonawcy głównych ról identyfikują się z bohaterami. Łukasz Zagrobelny, znany polski wokalista, wyznaje: „Rola Jamiego to spełnienie moich muzycznych marzeń”. Bo to coś więcej niż estradowy występ, to poprowadzona świadomie skomplikowana rola. Weronika Bochat w losach swojej bohaterki odnajduje podobną drogę. Weronika jak Cathy przyjeżdża ze swego małego Solca Kujawskiego do stolicy, by robić karierę. Szybko przychodzi rozczarowanie, ale można przecież zatracić się w miłości do tego jedynego, wybranego, którego właśnie spotkała. Niestety, i tu doznaje zawodu. Reżyser Wojciech Kępczyński urzeczony tekstem, stara się śledzić racje zakochanych. Raz staje po stronie Cathy, kiedy indziej po stronie Jamiego. I ma nadzieję, że widzowie także będą zmuszeni do dokonywania własnych wyborów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół