• facebook
  • rss
  • Abp Hoser: Kult Maryi w Medjugorju jest "zdrowy"

    Agata Ślusarczyk Agata Ślusarczyk

    dodane 21.04.2017 17:01

    - Kult Matki Bożej, który jest w Medjugorju, w mojej ocenie, jest "zdrowy" i nie musi zależeć od objawień. Może się pojawić i zaistnieć niezależnie - mówił podczas spotkania z dziennikarzami abp Henryk Hoser.

    Abp Hoser, podczas spotkania z dziennikarzami w Praskim Akademiku przy ul. Floriańskiej, podsumował misję zbadania duszpasterskich potrzeb pielgrzymów przybywających do Medjugorja, jaką w lutym zlecił mu papież Franciszek.

    Hierarcha przypomniał, że Medjugorje jest jednym z największych w Europie miejsc pielgrzymkowych. Rocznie niewielką wioskę odwiedza 2,5 mln pielgrzymów z ok. 80 krajów. - Szczególnie licznie przybywają pielgrzymi z Polski i Włoch - podkreślił. Dodał, że grupy z Polski chwalone są głównie za "dobrą dyscyplinę, zorganizowanie i jednoznaczny cel przybycia".

    Duchowny zwrócił uwagę, że mimo iż infrastruktura miasteczka nie jest "zbyt imponująca", pielgrzymów przyciąga "przedziwna atmosfera". - Największym dobrem tego miejsca jest dostępność spowiedzi indywidualnych. Do dyspozycji pielgrzymów jest 50 konfesjonałów, gdzie spowiadają kapłani w różnych językach. Do tych kabin ustawiają się kolejki - zauważył. Dodał, że Medjugorje w opinii spowiedników jest miejscem "głębokich nawróceń" i "duchowych wstrząsów".

    Arcybiskup zwrócił uwagę, że oprócz działalności duszpasterskiej w Medjugorju posługują różnego rodzaju grupy i wspólnoty, pomagając osobom uzależnionym, prowadząc sierociniec czy dom osób samotnych. - W Medjugorju budują się hotele, domy pielgrzymów, sklepy z dewocjonaliami. Widzę tu analogię do Lourdes, które - po Paryżu - stało się drugim "hotelowym" miejscem we Francji - zauważył.

    Abp Hoser podkreślił, że Medjugorje to miejsce godne polecenia, które warto odwiedzić, by poznać historię Bałkanów i całej Europy. Przypomniał jednocześnie, że - zgodnie z obowiązującymi zasadami - dopóki Stolica Apostolska nie uzna prawdziwości tamtejszych objawień, pielgrzymek nie mogą organizować diecezje czy biskupi. - Być może to się wkrótce zmieni. Kult Matki Bożej, który tam jest - w mojej ocenie - jest "zdrowy" i nie musi zależeć od objawień. Może się pojawić i zaistnieć niezależnie - powiedział arcybiskup.

    Dodał, że spontanicznie organizowane przez wiernych pielgrzymki z towarzyszeniem kapłanów "są możliwe i wskazane". - Kapłani są bardzo potrzebni w aspekcie spowiedzi. Dobrze, jak przyjeżdżają ze swoimi grupami i mogą służyć spowiedzią na miejscu - podkreślił.

    Jego zdaniem, ze względu na nasilający się w Medjugorju ruch pielgrzymkowy, niezbędne jest wprowadzenie ulepszeń, by skuteczniej przyjmować pielgrzymów. Wśród najpilniejszych potrzeb jest budowa większej świątyni, która będzie w stanie pomieścić wiernych, których "dwa, trzy razy tyle stoi na zewnątrz". - Marzy im się bazylika, taka jak w Fatimie czy Lourdes. Plan rozwoju przestrzennego jest tam konieczny - stwierdził.

    Abp Hoser w lutym został mianowany wysłannikiem papieża Franciszka do Medjugorja. W Bośni i Hercegowinie hierarcha przebywał na przełomie marca i kwietnia. Z kolei końcowy raport przekazany musi być Stolicy Apostolskiej do końca czerwca. Dokument będzie zawierał nie tylko analizę sytuacji, ale propozycje ulepszeń, jakie można w tamtym miejscu wprowadzić.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Anna Panna
      21.04.2017 23:27
      Nie wiemy, czy "objawienia" są prawdziwe, bo Kościół ich oficjalnie nie uznał, ale organizujmy pielgrzymki i budujmy bazylikę? To jest wewnętrznie sprzeczna wypowiedź.
    • Stanisław_Miłosz
      22.04.2017 09:40
      Abp Hoser nie był w Meedjugorie by oceniać autentyczność (tak jak Kościół ją rozumie i uznaje) objawień, lecz by ocenić postawy uczestników wycieczek i sytuację duszpasterską ich uczestników - w czasie wycieczki i na miejscu zwiedzania. I o tych wypowiada się pozytywnie: Często turystom towarzyszy kapłan, a na miejscu są dobre, choć niewystarczjące z uwagi na liczbę zwiedzająch, warunki do dobroczynnego religijnego doświadczenia.

      Sprawa polega na tym, że gdyby z jakichś powodów nastała moda pielgrzymowania do jednej z siedzib szatana (czyli tam gdzie odnosi on swoje największe sukcesy czy to opanowując umysły, czy też opętując), dajmy na to do Brukseli czy do Sztrasburga, to pątnicy jeśli będą pod opieką duszpasterzy, a na miejscu będą mieli możliwość rozliczenia się z Bogiem, (w formie spowiedzi, eucharystii, rekolekcji etc.) na takiej wycieczce tylko mogą zyskać odzyskując lub utrwalając swoją wiarę Boga.
    • Gość
      22.04.2017 19:12
      Dopóki żyją wizjonerzy Kościół nie ogłasza żadnego miejsca jako święte. Podobnie jak nie beatyfikuje żadnego człowieka za życia (np. sw. Jan Paweł II za życia nie był ogłoszony błogosławionym). Ale nie ma problemu żeby jeździć do takich miejsc jak Medjugorie i budować tam bazyliki. KS. Michał
    • Gość
      22.04.2017 19:38
      Michal jest jeden powazny problem.W Medziugorie wg. teologow katolickich "nawraca" diabel.Czy moze cos dobrego z tego wyniknac? Kazdy kto przeczytal Biblie wie,ze moze tylko wyniknac to co w raju przytrafilo sie Adamowi i Ewie.Ich tez nawrocil diabel...Bardzo zle robi abp.Hoser namawiajac ludzi na pielgrzymki do tego miejsca zamiast do Lourdes,Fatimy czy chocby Lagiewnik albo Czestochowy.To jest fatalne zauroczenie....
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół