• facebook
  • rss
  • A gdyby Agcy się udało?

    Tomasz Gołąb Tomasz Gołąb

    dodane 12.05.2017 23:58

    - Komuś wciąż bardzo zależy, żeby prawda o zamachu z 13 maja 1983 r. nie wyszła na jaw - mówił dr Andrzej Grajewski w warszawskim Centrum Myśli Jana Pawła II.

    Inspiracją do spotkania "Agca nie był sam" była wydana dwa lata staraniem "Gościa Niedzielnego" książka, której dużą część stanowi obszerne postanowienie o umorzeniu postępowania autorstwa prokuratora IPN Michała Skwary, a drugą - analiza historyczna napisana przez dr. Andrzeja Grajewskiego, politologa i historyka, zastępcę redaktora naczelnego tygodnika.

    Prokurator Ewa Koj, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach, która nadzorowała śledztwo, wyjaśniła motywy wszczętego w kwietniu 2006 r. polskiego śledztwa. Bezpośrednią przyczyną były informacje, które ukazały się po śmierci papieża, że za zamachem stoją sowieckie i bułgarskie służby specjalne. Informacje przekazane przez włoskiego sędziego Ferdinando Imposimato tzw. Komisji Mitrochina oraz dokumenty byłych służb specjalnych NRD - Stasi, stały się podstawą do rozpoczęcia śledztwa.

    W jego trakcie zgromadzono 220 tomów akt i kilkadziesiąt tomów załączników. Międzynarodową pomoc prawną uzyskano m.in. z Niemiec, Bułgarii, Turcji i Włoch. Polskie śledztwo było szóstym podejmowanym w sprawie zamachu. Zostało umorzone w maju 2014 roku.

    - Chociaż prok. Skwarze nie udało się znaleźć mocodawców wydarzeń z 13 maja 1983 r., to jednak odkrył on dowody większej niż sądzono roli bułgarskich służb specjalnych - podkreślał dr Andrzej Grajewski.

    Przełomową informacją było uzyskanie z archiwów bułgarskich dokumentu potwierdzającego, że jeden z oskarżonych we włoskim procesie, Siergiej Antonow, był tajnym współpracownikiem wywiadu o pseudonimie "Krum". Bułgarzy przez lata temu zaprzeczali. Gdyby prokuratorzy włoscy, którzy prowadzili pierwsze postępowania, o tym wiedzieli, Agca nie byłby jedynym skazanym - dodał prok. Michał Skwara.

    Zamach 13 maja 1981 r. był wynikiem operacji przygotowywanej od dawna, realizowanej przez różne grupy spiskowców pomagające Alemu Agcy, który przez cały ten czas nigdy nie był sam. Podczas spotkania red. Andrzej Grajewski opowiedział o szczegółach wydarzeń z 13 maja 1983 r. Opowiadał o opieszałości włoskich służb, które pobieżnie badały miejsce zamachu. I o splocie wypadków, które doprowadziły do fiaska akcji Mehmeta Alego Agcy i jego współpracownika Orala Celika, który tego dnia także oddał co najmniej jeden strzał na Placu św. Piotra. Dodał też, że gdyby zamach się powiódł, dzisiejszy świat mógłby wyglądać zupełnie inaczej, a historia potoczyłaby się zapewne zupełnie innymi torami.

    Prelegenci zgodzili się, że oprócz grupy, która przygotowywała od 1979 r. zamach na Jana Pawła II, działała kolejna, która zajmowała się przez lata zacieraniem śladów oraz dezinformowaniem opinii publicznej.

    - Ta grupa działa do dziś, ze sporymi sukcesami. W 80 proc. publikacji, które ukazały się po upadku Związku Radzieckiego, jako organizatorów zamachu wymienia się CIA, "mafię watykańską" i islamistów. Tymczasem jedynym zainteresowanym śmiercią Jana Pawła II był Kreml. Dla Sowietów papież był wrogiem komunizmu i socjalizmu, a jego działalność obudziła religijność na terenie ZSRR. Tym samym uderzał w rdzeń Związku Sowieckiego, które było imperium ateistycznym. Kreml miał więc istotne powody, by wydać rozkaz zlikwidowania papieża - powiedział Andrzej Grajewski. - Bułgarzy byli tylko pośrednikami, a Agca - cynglem. Myślę, że są na to dokumenty. I znajdą się tak, jak znalazły się dowody na zbrodnię katyńską - dodał.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół