Nowy numer 16/2018 Archiwum

Historia pięknej duszy

Przepięknie pisał, malował święte obrazy, z dziećmi odgrywał patriotyczne scenki. Kochał przyrodę. To rtm. Witold Pilecki oczami swojej córki.

Kiedy do Wydawnictwa Sióstr Loretanek zawitała córka rtm. Witolda Pileckiego, na wstępie powiedziała: – Wiem, mój ojciec jest wspaniałym człowiekiem, bohaterem narodowym, żołnierzem niezłomnym, ale ja chcę w tej książce opowiedzieć wam o duszy Witolda Pileckiego – wyznała Zofia Pilecka-Optułowicz. I tak zaczęły się długie rozmowy. A raczej rodzinne opowieści, wspomnienia, spisywane skrzętnie przez siostry loretanki. Ostatecznie przybrały kształt bogato ilustrowanego albumu pod tytułem „Mój ojciec”.

Przytulał i wychowywał

Okazją do jego prezentacji była 69. rocznica śmierci rotmistrza. Na promocję książki 25 maja do Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL-u przybyło wielu dziennikarzy i zaproszonych gości. Kiedy wybuchła wojna, Zofia Pilecka miała 6 lat, dziesięć, gdy rtm. Pilecki uciekł z Auschwitz, dwanaście, kiedy tata wrócił do Polski. – Ta książka to nie jest moje dzieło, bo cóż mogłam powiedzieć o tacie, którego znałam tylko 14 lat, i to z dużą przerwą. Właściwie to miałam go tylko 6 lat. To jest okres, który uformował mnie na całe życie – przyznała Zofia Pilecka-Optułowicz. Książka „Mój ojciec”, jak mówi sama autorka, to „obraz jej dzieciństwa”. Dworek w wileńskich Sukurczach otwarty był na gości. I tętnił rodzinnym życiem. Dla małej Zosi rotmistrz nie był surowym wojskowym w mundurze, ale ciepłym tatą, który często ją przytulał i wychowywał. Przepięknie pisał, malował święte obrazy, a żeby sprawić niespodziankę żonie, wraz z dziećmi odgrywał patriotyczne scenki. – To, czego ojciec mnie nauczył, do dzisiejszego dnia sobie na sercu kładę. Te wszystkie ważne rzeczy: kochanie ojczyzny, kochanie polskiej ziemi. O ziemi mogłabym powiedzieć bardzo wiele. On mówił tak pięknie, że ziemia to matka, która nam wszystko daje – dodała Pilecka-Optułowicz. Jak wyjaśniła, kontakt z ojcem sprawił, że wyrastała, wierząc, że wartości, które jej przekazywał, będą potrzebne w późniejszym życiu.

Wszystko w rękach Boga

Podczas promocji wspomnień córka rotmistrza nie kryła wzruszenia. I wdzięczności za to, co najcenniejszego przekazał jej ojciec – wiarę. Rtm. Pilecki zachował ją do końca. Świadkowie, którzy widzieli go skatowanego, na więziennym spacerniaku Aresztu Śledczego przy ul. Rakowieckiej, zauważali, że jego twarz była „bardzo opromieniona”. – On do końca wierzył, że to wszystko jest w rękach Boga. To był człowiek wielkiej wary. Tę wiarę wszczepił także nam. Wiara pomaga w życiu, rozwiązuje przeróżne problemy, także te życiowe – przyznała córka rotmistrza. Dlatego przez wiarę w świętych obcowanie, mimo 69. lat od śmierci, nadal utrzymuje z ojcem więź. – Ten kontakt mój z ojcem jest szalenie bliski. Jak są kłopoty, to zwracam się do niego po pomoc, siłę, a przede wszystkim po zdrowie – przyznała. To naturalny odruch, bo wielu świadków może potwierdzić, że rtm. Pilecki zawsze na pierwszym miejscu stawiał dobro innych. – Nie było ważne, że był zmęczony, że miał inne sprawy. Dla niego ważny był drugi człowiek. On dla drugiego człowieka – bez względu na swój stan zdrowia czy możliwości – zrobiłby wszystko. Są na to dowody. Ludzie, którzy byli z ojcem w powstaniu czy obozach, nazywali go „tatą”, bo troszczył się o innych, a zapominał o sobie – mówiła. Uczynny był do tego stopnia, że „były zakusy różnych ludzi, którzy za wielką cenę chcieli uruchomić proces świętości”. – W odpowiedzi człowiekowi, który bardzo nachalnie traktował tę sprawę, powiedziałam, że właściwie ojciec jest już od dawna święty i nie musi być w ten sposób potraktowany. My musimy się modlić – niekoniecznie do świętych na obrazkach, ale do ludzi, o których wiemy, że ich życie było święte – powiedziała podczas spotkania. Wydane wspomnienia są bogato ilustrowane zdjęciami. Większość pochodzi z archiwum rodzinnego, ale są też fotografie z Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL-u czy Muzeum w Auschwitz. Promocja ksiażki była częścią obchodów 69. rocznicy śmierci rtm. Pileckiego. Tego samego dnia w murach byłego więzienia przy ul. Rakowieckiej odbył się koncert „Chwała Rotmistrzowi!” – Panny Wyklęte, a po nim o godz. 22 została odprawiona Msza św. w intencji rtm. Pileckiego i zamordowanych tu Żołnierzy Wyklętych.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma