• facebook
  • rss
  • Nie ma ludzi niepotrzebnych, nieudanych...

    Agata Ślusarczyk Agata Ślusarczyk

    dodane 01.07.2017 21:03

    Gdy Bóg odpowiada na nasze prośby, nigdy się nie da prześcignąć w swojej hojności - mówił w homilii abp Henryk Hoser. Msza św. pod przewodnictwem ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej była głównym punktem rekolekcji "Jezus na Stadionie".

    - Jezus mówi: "Gdzie dwóch lub trzech gromadzi się w imię moje, tam Ja jestem pośród nich”. A gdy gromadzi 35 tys. osób w tej - chyba największej świątyni w Polsce - Jego obecność jest tak bardzo widoczna, tak bardzo dotykalna, tak bardzo bliska, a modlitwa, którą znosimy w komunii z Nim, ma ogromną siłę oddziaływania - powiedział na początku Eucharystii abp Hoser.

    Kaznodzieja nawiązał w homilii do obecności na stadionie kopii jasnogórskiego obrazu w 300. rocznicę jego koronacji i 60. rozpoczęcia jej peregrynacji. - To jest dla nas wielki moment, rocznica, która nas naznaczy - powiedział.

    Hierarcha zwrócił uwagę, że "Ten, który wszystko czyni nowe", daje nam swoją Matkę, która jest "żywą monstrancją", a poprzez hymn "Magnificat" uczy nas uwielbienia.

    Nawiązując do dzisiejszego czytania z Księgi Przysłów, przypomniał, że to Duch Święty jest dawcą mądrości Bożej, którą otrzymaliśmy w sakramentach inicjacji chrześcijańskiej, a zwłaszcza sakramencie bierzmowania, natomiast Maryja jest Tą, która otrzymała pełnię daru mądrości.

    Przypomniał, że historia Maryi jest także naszą historią. - Przecież Bóg także znał każdego nas, zanim się poczęliśmy. Każdy z nas jest przez Boga powołany do życia i do życia wiecznego. I każdy z nas ma nieskończoną wartość, wartość nieskończoną, wieczną - mówił kaznodzieja.

    Arcybiskup podkreślił, że Bóg stworzył człowieka i przeznaczył go do wieczności, aby z Nim królował na wieki. - Stąd pochodzi niezwykła godność człowieka. Nie ma ludzi niepotrzebnych, nieudanych. Nie ma ludzi pozbawionych do końca tej ludzkiej godności, nawet gdy ta godność - wielkie szlachectwo - jest przyćmiona przez grzech, ludzką zdradę. Bóg nigdy nie odwraca się od człowieka i jest gotowy przyjąć go jak Ojciec Miłosierny - mówił.

    - Dlatego jesteśmy błogosławieni. Dlatego jesteśmy winni szacunek drugiemu człowiekowi w każdej sytuacji życiowej, również w każdej fazie jego życia - od poczęcia aż do śmierci naturalnej - zaznaczył.

    Przypomniał, że człowiek "to jest wielka rzecz” i "nie  można nim pogardzać, pomiatać, degradować”. - Nawet gdy upadł, błądzi, trzeba mu pomóc, by znalazł swoją drogę - apelował.

    Odwołując się do Ewangelii o weselu w Kanie Galilejskiej, przypomniał, że to Maryja pierwsza zauważyła brak wina. - Dlatego pierwszą cechą i zdolnością Maryi jest dostrzeganie naszych potrzeb. Nim sami je dostrzeżemy, nim dostrzegą je inni. Ona już chce się wstawiać za nami. Dlatego tak ważne jest, byśmy Jej powierzyli nasze życie. Ona czuwa na nami, to jest Matka Czuwająca, Matka Zapobiegliwa, to jest Matka Tkliwa - powiedział.

    Kaznodzieja zawrócił uwagę, że drugą cechą Maryi jest to, że prowadzi nas do Jezusa. Zachęcił do ufności Bogu, bo w planach Bożych "niezrozumiałe zakręty życiowe" są drogą zupełnie inną od tej, którą my sobie wyobrażamy. - Stąd tak ważne, by zawierzyć się Maryi - przypomniał.

     Duchowny zwrócił uwagę, że Jezus, wydając polecenie, by napełnić 6 stągwi wodą, pokazał swoją hojność. - Jezus dał tej rodzinie tyle wina, że mogli się nim podzielić z innymi. Gdy Bóg odpowiada na nasze prośby, nigdy się nie da prześcignąć w swojej hojności i szczodrobliwości - mówił.

    - Niech to dobre wino będzie winem naszego wesela. Otrzymane z rąk Bożych będzie jednocześnie balsamem na nasz smutek, depresję, zwątpienie, potykanie się na drodze życiowej. Niech to wino mnoży łaski Ducha Świętego, a wstawiennictwo NMP będzie dla nas winem wesela, również napojem codziennym w postaci Eucharystii - zakończył.

    Na zakończenie Mszy św. arcybiskup odmówił Akt Zawierzenia Maryi. Mszę św. koncelebrowało ok. 300 duchownych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Wikary (po 50.)
      02.07.2017 11:38
      A to ciekawe? Kiedy przyszedłem trzy lata temu na parafię, którą tydzień temu opuściłem, to proboszcz powitał mnie, że mnie nie potrzebuje i nie wie po co ja zostałem na jego parafię przysłany.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół