• facebook
  • rss
  • Pusty wózek i inne cuda

    Agata Ślusarczyk Agata Ślusarczyk

    dodane 02.07.2017 18:00

    Błysk radości w oku zdradzał, że coś się dokonało. Nie tylko w życiu niepełnosprawnego Michała Paska. Cały stadion wyszedł przemieniony.

    Klaszczemy w dłonie. Radosne rytmy pieśni na chwałę Boga od samego rana rozbrzmiewały na PGE Narodowy. W końcu hasłem tegorocznych rekolekcji "Jezus na Stadionie” były słowa Psalmu: "Szczęśliwy naród, który umie wielbić Pana, będzie kroczył w świetle Twego oblicza".

    Na parkingu przed stadionem ustawiały się autokary, a przy bramkach kolejki.

    - Na rekolekcje zapisało się 35 tys. osób. Większość z nich przyjechała spoza Warszawy. Są nawet osoby z Anglii, Niemiec czy Francji. Poprzednim razem przyjechała grupa Hiszpanów ze swoim tłumaczem - wyjaśnia Leszek Tarasewicz, współorganizator modlitewnego spotkania, które po raz trzeci odbywa się w Warszawie. W sumie po raz piąty.

    Po godz. 9 w uroczystej procesji na stadion została wniesiona kopia obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej - nauczycielki modlitwy uwielbienia, która od 60 lat nawiedza polskie parafie, a we wrześniu rozpocznie peregrynację w diecezji po praskiej stronie Wisły.

    Rozpoczyna się praktyczna szkoła uwielbienia. Kwadrans po godz. 9 na scenie w kształcie mapy Polski pojawił się o. John Bashobora. Charyzmatyk zachęcał, by podnieść do góry ręce i w tym geście "wznosić" Boga ponad swoje problemy, choroby...

    - Kiedy nasze uwielbienie idzie w górę, zstępuje uzdrowienie, przychodzi nadprzyrodzona moc Ducha Świętego. Zostaliśmy stworzeni, by uwielbiać Boga - tłumaczył.

    Odpowiedź na modlitwę była zaskakująca... - Sześć osób nie umie chodzić. Niektóre z nich są na wózkach. On was uwalnia, a wy jesteście nieświadomi. Zacznijcie chodzić. Gdzie jesteście? Przejdźcie kilka kroków - zachęcał o. Bashobora. - To czterech mężczyzn i dwie kobiety - dodał.

    Krążę po stadionie w poszukiwaniu cudów, o których mówił charyzmatyk z Ugandy. Uwagę przykuwa wielki baner z napisem "adoracja”. Do zaaranżowanej na stadionowym holu kaplicy trudno się dostać - taki tłok.

    Kolejki ustawiają się także do spowiedzi i modlitwy wstawienniczej. Ktoś zaczyna głośno płakać. Kapłani niestrudzenie spowiadają, nawet przy stoisku z zapiekankami...

    W przerwie między konferencjami przez płytę stadionu idzie Sylwia Milczek. Z lewej strony ma kulę. Przyjaciele - ze względu na jej trudną sytuację zdrowotną - złożyli się na bilet. Niecałe dwa lata temu lekarze wydali na nią "wyrok", a operacja zamiast pomóc jeszcze bardziej jej zaszkodziła. Nie poddaje się.

    - Kiedy zaczynam skupiać się na Jezusie, uwielbiać Go, odkrywam, jak dużo od Niego otrzymuję: mam wspaniałych przyjaciół, gdzie mieszkać, trafiam do najlepszych specjalistów… - wymienia.

    Nawet podczas rekolekcji dostała kilka "prezentów". - Bardzo chcę powrócić do pracy z dziećmi, to moja pasja. Wierzę, że Bóg otworzy mi do tego drogę. Tymczasem… posadził mnie w otoczeniu prawie samych maluchów - cieszy się.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Maska
      02.07.2017 21:16
      Dziś zwykły Kowalski może wyjść do tłumu i rzucić: "50 uzdrowionych z raka, 10 z alkoholizmu, 25 z bezpłodności". I będzie to tak samo wiarygodne jak poznania Bashobory.
      doceń 13
    • Maska
      02.07.2017 21:20
      Od lat czekam na potwierdzenie rzekomych cudów, które dzieją się za pośrednictwem Bashobory. Ujawnienia nazwisk, twarzy osób uzdrowionych wraz z dokumentacją medyczną. Na razie on tylko rzuca liczby w przestrzeń. Owszem, zdarzy się, że jedna czy druga osoba da publicznie świadectwo uzdrowienia - wierzę im. Ale nie wierzę w magię liczb. Czekam na dowody uzdrowień, zwłaszcza z pierwszego "Jezusa na Stadionie". Minęło już parę lat, więc warto zbadać poszczególne przypadki i ocenić, na ile liczby są prawdziwe.
      doceń 17
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół