• facebook
  • rss
  • Odkryj matkę!

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    Ponad 3 tys. pielgrzymów wyruszyło w 37. Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymce Metropolitalnej. Pątnicy idą z modlitwą o jedność dla kraju.

    Przed wyruszeniem na szlak kilka słów do pątników zgromadzonych w kościele akademickim św. Anny skierował kard. Kazimierz Nycz. W homilii zwrócił uwagę na współczesny problem społeczny – tzw. „samotność w tłumie”. – Ludzie narzekają na brak ciepła, wspólnoty rodzinnej, brak ciepła matki – zauważył kardynał. Dodał, że „z jednej strony jesteśmy świadkami wielkiego dowartościowania rodziny, z drugiej strony – współczesność jakby zamyka człowieka przed okienkiem komputera, smartfona, internetu”. Przypomniał, że kiedy doświadczamy samotności, Jezus mówi nam: „Synu, oto Matka twoja”. Takie też jest hasło tegorocznej pielgrzymki. – Synu, masz matkę, tę w domu, tę w rodzinie. Odkryj ją na nowo. Odśwież te wszystkie relacje, które się gdzieś stały zimne i martwe – apelował. Metropolita warszawski zaznaczył, że w roku 300-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej pielgrzymki chcą w wyjątkowy sposób „wyznać wiarę w obecność Maryi w naszym życiu i w życiu Kościoła”. Uwrażliwił pielgrzymów, by idąc do Częstochowy, nie szli z poczuciem wyższości, że „inni odpoczywają, są nad morzem, a ja się poświęcam”.

    – Idę jak ten świadek pokorny, milczący, po to, by wszystkim spotkanym na drodze dawać świadectwo, że Kościół ma Matkę – mówił. Kardynał poprosił pielgrzymów, żeby zanieśli do tronu Maryi ważną intencję: „żebyśmy w Polsce, w naszym kraju, w którym ludzie bardzo często się obrażają na siebie nawzajem, obrażają czasem innych i to w miejscach publicznych, mediach, telewizji, byśmy potrafili wymodlić dla Polski tę wspólnotę i tę podstawową jedność w sprawach zasadniczych dla naszego kraju. Abyśmy potrafili udowodnić, że jesteśmy dziećmi tej samej Matki, że nasza pobożność, nasza religijność, nie jest tylko zamknięta do wymiaru ściśle pobożnościowego, ale jest ona życiem po Bożemu na co dzień – podkreślił metropolita warszawski. Apelował, by wierzący, wypowiadając słowa Modlitwy Pańskiej: „odpuść nam nasze winy”, wyrażali słowa jednoczące. – Bardzo nam wszystkim tego potrzeba – mówił hierarcha. Na zakończenie Mszy św. pobłogosławił pielgrzymów. 14 sierpnia na Jasną Górę z WAPM dotrze ich ok. 3,5 tys.

    Dlaczego idą?

    Diakon Eugeniusz Żenia Żukowski, salwatorianin Z grupą zieloną idę po raz piąty. Pielgrzymka to niesamowite świadectwo. Kiedyś jedna z pątniczek powiedziała mi, że nie wie, po co idzie. Dopiero, gdy zobaczyła babcię, która całuje asfalt po przejściu pielgrzymki, zrozumiała, że idziemy w imię Boże. Ta starowinka pokazała jej, że pielgrzymka jest ważna. Święta. Dla mnie to najlepszy sposób modlitwy – drogą, służbą ludziom, tańcem, zabawą. Staram się być cały dla innych, ofiarny we wszystkim. W naszej grupie idzie 300-400 osób, w każdej z nich mieszka Bóg. Mogę Go doświadczać i samemu dzielić się miłością. Pielgrzymka to nauka pokory wobec drugiego człowieka. Róża Tarchała, grupa błękitna Na WAPM idę po raz 8. Lubię ten moment i poczucie, że to Bóg daje mi siłę, żeby przejść te 300 kilometrów na własnych nogach. To jest właśnie duch pielgrzymki: w zmaganiach nie jesteśmy sami. Potrzebujemy Boga i drugiego człowieka. Na pielgrzymce słowa „brat” i „siostra” funkcjonują na serio. To są bardzo bliskie relacje. Łączy nas trud. Każdy z nas jest w kryzysowej sytuacji – kiedy wszystko boli, jesteś spocony, zmęczony, nie masz makijażu i wyjściowej fryzury. Wtedy najbardziej widać, że pielgrzymka to wspólnota, bo Kościół jest wspólnotą. Nie zbawimy się sami, zbawimy się w Kościele. Poza tym pielgrzymka to takie miejsce, gdzie na nowo można odkryć, że w każdym człowieku jest dobro. To jest ta energia, której potrzebuję, by świadczyć o Bogu na co dzień. Piotr Figoń, grupa biało-złota Lubię wysiłek, z którego jest pożytek. Podczas pielgrzymki odpowiadam za bezpieczeństwo grupy i kieruję ruchem. Mam pod sobą kilka osób. Pomagam także w organizacji WAPM przed wyruszeniem na szlak. Pielgrzymka jest dla mnie sprawdzianem moich możliwości fizycznych i organizacyjnych. Z perspektywy czasu widzę – a idę już 17. raz – że to doświadczenie pracy z ludźmi kształtuje mój charakter, uczy opanowania, cierpliwości, podejmowania decyzji. To bardzo przydaje się w życiu. Pielgrzymka to także modlitwa i podziwianie piękna przyrody. Karolina Gago, grupa szara Pielgrzymka to możliwość poznania Boga przez drugiego człowieka. Kiedy w wieku 15 lat weszłam po raz pierwszy na szlak, nie wiedziałam, co mnie tam czeka. Na każdym kroku spotykałam wyciągnięte dłonie – ktoś ofiarował picie, jedzenie, talk do stóp. Czułam się otoczona dobrem i bezinteresowną miłością. To sprawiło, że chciałam dawać siebie innym, szczególnie tym, którzy czuli się zagubieni. Pielgrzymka to także czas doświadczania Bożej opieki. Pewnego dnia miałam niesamowitą ochotę na kanapkę z kurczakiem. Kiedy doszłam na postój okazało się, że w sklepiku pielgrzymkowym były akurat… kanapki z kurczakiem. To takie niby proste rzeczy, a dla mnie to uśmiech Pana Boga. Mam wrażenie, że na pielgrzymce jesteśmy na te gesty bardziej wrażliwi i mamy czas je dostrzegać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół