• facebook
  • rss
  • No i polecieli!

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 35/2017

    dodane 31.08.2017 00:00

    Nie jest łatwo zatrzymać młodych w Kościele. No chyba, że da im się skrzydło. „Młode Skrzydło”.

    Na spotkaniach wspólnoty „Młode Skrzydło” w parafii św. Józefa Oblubieńca NMP hasło „Żyj z polotem” rozumiane jest dosłownie. I wcielane w życie. Od roku działa tu wspólnota, która realizuje przesłanie papieża Franciszka, by nie marnować swojego życia, siedząc na kanapie.

    Wyjątkowy „codzień”

    Pomysł na młodzieżową wspólnotę przyniósł ŚDM. – Podczas Tygodnia w Diecezjach w Pruszkowie gościliśmy grupę ponad 500 Gwatemalczyków. Po ŚDM rozjechali się do swoich domów. Zapał do wspólnego działania i radość, którą pozostawili w nas – zostały – wspomina Dominik Czajkowski, jeden z liderów wspólnoty. Najpierw powstała nazwa. Potem cała „skrzydlata” filozofia. – Jedno skrzydło dlatego, że aby szybować przez życie, potrzebujemy wspólnoty, „skrzydła” drugiego człowieka. A przede wszystkim Pana Jezusa – wyjaśnia Dominik.Każdy element spotkania to inna cześć ptasiego upierzenia. „Puch” to modlitwa na początek spotkania. „Pióra okrywowe” – intencje, w których modlą się członkowie grupy, „sterówki” to sedno spotkania – konferencje i spotkania z zaproszonymi gośćmi, które ukierunkowują lot. O drodze na ślubny kobierzec opowiadali młodzi małżonkowie, o rozwijaniu swoich talentów – grafik. Ks. Zbigniew Kapłański, ceniony duszpasterz i spowiednik, dotykał jakże aktualnego wśród młodych problemu akceptacji samego siebie. – Pod koniec roku w ciemności słuchaliśmy fragmentów Księgi Apokalipsy nagranej przez profesjonalnych aktorów, z efektami dźwiękowymi. A potem – jak po każdym spotkaniu, dzieliliśmy się wrażeniami i dyskutowaliśmy w małych grupkach – mówi Dominik. Żeby utrzymać podniebny lot potrzebne są także „lotki”, czyli prace domowe zadawane ze spotkania na spotkanie. Jedną z pierwszych było zrobienie trzech dobrych uczynków. Potem pomysł, by Koronkę do Bożego Miłosierdzia odmówić w trzech różnych kościołach – poznając pobliskie parafie. Młodzi mieli także napisać, co musieliby zrobić, żeby zostać superbohaterem. – W wakacje poprosiliśmy o przysyłanie zdjęcia i krótkiego opisu klasztoru, jaki mieli okazję zobaczyć. To z kolei sposób na poznawanie bogactwa Kościoła – tłumaczy D. Czajkowski. Po zakończeniu spotkania jest chwila na „RazemCzas” – wspólną herbatę, rozmowy. I życzenie sobie wyjątkowego „codnia”. – Chodzi o to, by każdy nasz dzień był wyjątkowy. Mamy wyróżniać się z tłumu swoim zachowaniem. O Bożej miłości mamy świadczyć w swoim najbliższym otoczeniu – służyć rozmową, uśmiechem, pocieszeniem, życzliwością. Sam wielokrotnie dawałem chusteczkę płaczącej osobie – mówi Michał Mianowski, drugi lider wspólnoty.

    Chce mi się

    Na codwutygodniowe spotkania „Młodego Skrzydła” przychodzi ok. 30 osób. Gimnazjaliści, licealiści i studenci. W zdecydowanej większości parafianie św. Józefa Oblubieńca NPM, kilka osób jest spoza parafii. – W pruszkowskich parafiach są grupy ministranckie czy dla scholanek. Ale do tej pory brakował miejsca dedykowanemu młodym – mówi D. Czajkowski. Wśród uczestników spotkań jest Maciej Kozłowski, student pierwszego roku fizyki technicznej na Politechnice Warszawskiej. Do wspólnoty trafił przez „przypadek”. – Zwątpiłem w istnienie Boga, ale po omacku cały czas Go szukałem. Na spotkanie „Młodego Skrzydła” zaprosiła mnie koleżanka – wspomina. Choć do grupy należy niespełna rok, w swoim życiu widzi wiele pozytywnych zmian. – Przede wszystkim zrozumiałem, że Bóg jest miłością, odkryłem także moc modlitwy i doświadczyłem działania Ducha Świętego przez ludzi. Uczę się powierzać Mu codzienne sprawy, jak na przykład naukę do egzaminu – mówi. I opowiada zaskakującą historię o tym, jak Bóg ściągnął go z… kanapy. – Miałem taki czas, że ogarniało mnie lenistwo, nie miałem chęci i motywacji, by robić coś ze swoim życiem. Modliłem się gorąco i prosiłem Boga, żeby to się skończyło. Nagle usłyszałem wewnętrzny głos, by wyjść z domu na rower. Wstałem i wyszedłem. Od tej pory „chce mi się” wróciło. Trzeba było zaufać i zrobić ten pierwszy krok – mówi. Swoim świadectwem dzieli się teraz z innymi. Podając im swoje „skrzydło”, by inni także mogli lecieć dalej. Działaniom wspólnoty kibicuje ks. Piotr Maciejak, wikariusz pruszkowskiej parafii i opiekun grupy. – Młodzi to kwiat Kościoła. Zadaniem parafii jest o nich się troszczyć, by swoim życiem przynieśli owoc. I się nie zmarnowali – mówi. I dodaje: Młodzi podczas ŚDM odkryli, że Kościół jest pełen entuzjazmu, radości, nowych wyzwań. A „Młode Skrzydło” daje im przestrzeń, gdzie mogą tacy być.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół