Nowy numer 16/2018 Archiwum

Jak żyć, gdy ktoś zabrał nam elementarz?

Gdy ktoś rozsypał nam literki alfabetu, musimy podjąć trud, by je poukładać.

Ostatnia premiera w Teatrze Narodowym, „Elementarz” Barbary Klickiej, nie jest spektaklem jednoznacznym. Odwołanie do tytułowej książki, stanowiącej podstawowe źródło wiedzy, jest całkowicie mylące. Autorka, jak sama mówi o swojej sztuce, chce na nowo ponazywać świat. Zdefiniować pojęcia, dogrzebać się podstawowych znaczeń.

Dodatkowo wymowę sztuki komplikuje fakt, że główna bohaterka, Ala, jest kompilacją Ali z „Elementarza” z Alicją z Krainy Czarów. Obie Alicje próbują porządkować świat, w którym się znalazły, ale do końca nie wiemy, czy znajdują się we śnie, czy w stanie półjawy. Jest to na pewno spektakl o wytrwałości w poszukiwaniu, może też nieustępliwości w nazywaniu rzeczy po imieniu. Tak czy inaczej jest to na pewno spektakl surrealistyczny. Bohaterka poszukuje odpowiedzi na pytania: czy to na pewno jestem ja, czy to nie ja? Czy to, co przeżywam, jest prawdą, czy nie? Znaczenia i sensy są rozchwiane. Czy Alicja na pewno wpada do nory Królika, czy tak działa tylko jej wyobraźnia? Czy jesteśmy świadkami jej snu? Może w tym śnie poszczególne etapy jej życia porządkują litery alfabetu: A, B, C, D? Największym atutem spektaklu jest rola Edyty Olszówki jako Ali. Z jednej strony dziewczęca, z drugiej stanowcza, konsekwentna. Ala ma swój świat. W tym świecie są jej przyjaciele: Felek, Cela, Ola. Nie ma kota. Ale Ala wie, że kot się znajdzie. Upór wpisany w poszukiwanie korzeni jest wartością. W gruncie rzeczy jest to poszukiwanie tożsamości. Gest poszukiwania znaczeń, które określają naszą tożsamość, jest gestem heroicznym. Poważny ton spektaklu zawdzięczamy reżyserii Piotra Cieplaka. Jego zdaniem pytanie o to, kim jesteśmy, jest pytaniem fundamentalnym. Wśród wielu postaci surrealistycznych czy mitycznych jest postać, która rozpoczyna spektakl i która go kończy. Postać na wskroś realistyczna. To Tato Alicji. Człowiek po udarze, któremu Alicja jest potrzebna. Na scenie pojawiają się także postacie istotne dla „Elementarza”, państwo Falscy. Nierozłączni na scenie i poza nią. Ten spektakl jest jednocześnie groteską i refleksją serio. Motto programu brzmi: „Co by było, gdyby Alicja wpadła do Króliczej Nory, będąc już dorosłą kobietą? Co by było, gdyby jej senna podróż zaczęła się dzisiaj?”. No właśnie: co? Spektakl w Narodowym na pewno nie jest komedią. Tak jak nie są komedią pytania o naszą tożsamość.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma