Kiedy kilka godzin przed rozpoczęciem EURO 2012 strefę kibica zlała pierwsza czerwcowa ulewa, chyba wszyscy zgodnie przyznali, że zasuwany dach na Stadionie Narodowym to jedna z lepszych inwestycji, wyróżniających zresztą naszą arenę spośród innych. Stadionem zachwycali się wszyscy szczęściarze, którzy za niemałe pieniądze mogli stać się świadkami niezwykłych widowisk: od ceremonii otwarcia mistrzostw, po pierwszą bramkę, którą wywalczyli Polacy, i ostatnią w Warszawie, w meczu Niemców z Włochami, która tym drugim dała awans do finału w Kijowie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








