Nowy numer 48/2020 Archiwum

Szczepienia: dobre czy złe?

Nieznacznie, ale rośnie liczba rodziców odmawiających szczepienia dzieci

Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Warszawie podała, że w ubiegłym roku na Mazowszu szczepieniami objęto 1 032 730 dzieci i młodzieży do lat 19. To jest 98 proc. tych, którzy zgodnie z programem szczepień powinni je w tym terminie otrzymać. 1025 rodziców nie wyraziło zgody na zaszczepienie swoich dzieci. W porównaniu z rokiem 2011 liczba osób, którzy boją się szczepić swoje dzieci wzrosła na Mazowszu o ponad sto. Do rodziców uchylających się od obowiązku szczepienia dzieci wysłano pisemne powiadomienia, do wielu inspektorzy docierali osobiście i w razie konieczności wyjaśniali wątpliwości.

Od kilkunastu lat na forach internetowych i w  mediach pojawiają się informacje jakoby szczepionki powodowały więcej szkody niż pożytku, a niektóre z nich wręcz wywoływały groźne choroby i kalectwo. Eksperci prostują te informacje - rodzice wolą być ostrożni, tak "na wszelki wypadek". Na stronie internetowej Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, dr hab. Wiesława Janaszek-Seydlitz z Zakładu Badania Surowic i Szczepionek wyjaśnia: "Nie ma dowodów naukowych na związek autyzmu ze szczepieniem szczepionką skojarzoną przeciwko śwince, odrze i różyczce (MMR). Obserwowana zależność pomiędzy tym szczepieniem a zachorowalnością na autyzm wydaje się być typowym zjawiskiem kojarzenia dwóch niezwiązanych ze sobą procesów. Powyższe przypuszczenie wynika przede wszystkim z powiększającej się liczby zaszczepionych osób, a także z obserwowanym wzrostem zachorowań na autyzm (co wiąże się częściowo z coraz bardziej umiejętnym rozpoznawaniem tej choroby)".

Rodziców niepokoją też rzekomo szkodliwe sunstancje, wchodzące w skład szczepionek. Uspokaja prof. dr hab. Andrzej Zieliński z Zakładu Epidemiologii NIZP - PZH: "Szczepionki przed wprowadzeniem na rynek są wszechstronnie badane i oceniane, szczególnie pod kątem bezpieczeństwa. Są one pozbawiane substancji, które mogłyby powodować zatrucie organizmu. Przedstawiciele ruchów antyszczepionkowych twierdzili, że tiomersal (dodawany do szczepionek jako substancja chroniąca przed skażeniem bakteriami i grzybami), który zawierał minimalne ilości rtęci mógł być przyczyną zatruć. Stwierdzono jednak, że więcej rtęci ludzie dostarczają do organizmu w wyniku jedzenia konserw rybnych niż z powodu szczepień. Pomimo nieudowodnionego związku przyczynowo-skutkowego między tiomersalem a zatruciami usunięto go z większości szczepionek ze względu na rozbudzony niepokój rodziców. W ostatnim czasie ruchy antyszczepionkowe prowadzą kampanię strachu przeciw szczepionkom zawierającym skwalen. Również w tym przypadku nie ma racjonalnych przesłanek, aby z obecnością skwalenu w szczepionkach wiązać niekorzystne skutki dla zdrowia".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama