Nowy numer 48/2020 Archiwum

Oszpecone witryną

Niejaki Mirowski złożył w magistracie pismo, domagając się należności za grunty, rzekomo rodzinne, a zajęte przez miasto. Rzecz w tym, że ani hale, ani wcześniej koszary z żadnymi Mirowskimi związane nie były, a grunty też do żadnych takich nie należały.

Dwa wieki temu Alojzy Żółkowski wysmażył następujący kalambur: „Jeśli chce pani dojść do koszar Mirowskich, to idąc Elektoralną proszę się trzymać Zatyłek”. Oczywiście, pełniejszy efekt owa igraszka słowna zyskuje wypowiedziana, niż pisana, niemniej, tak też działa(ła). Problem w tym, że dziś jest bardzo trudna do zdekodowania. Zmieniła się Warszawa. Zmieniała się po wielokroć. Być może już nasi przedwojenni pradziadowie uznaliby kalambur Żółkowskiego za drętwy i nieprzystojny odzew, nie wiedząc, że Zatyłki to dawna nazwa niepozornej uliczki Mirowskiej, łączącej od początku wieku XX hale targowe z ulicą Elektoralną. Problem w tym, że dziś w topografii stolicy ulicy Mirowskiej też już nie ma. W żarcie słownym nie chodzi jednak o hale targowe, ale o koszary. Zatem po kolei…

Kiedy August II Mocny nabył dwór Morsztynów, co by go przekształcić w przepyszny pałac Saski, wytyczono także Oś Saską, biegnącą od tegoż gmachu hen ku zachodowi. W 1732 r. kilkaset metrów za królewskim ogrodem stanęły koszary Pułku Pieszej Gwardii Koronnej. Pułkiem dowodził Wilhelm Mier, od którego nazwiska koszary nazywano „Mierowskimi”. Z czasem z nazwy „e” wypadło i zostały koszary Mirowskie. Kiedy pod koniec XIX w. część z nich rozebrano, żeby wznieść pierwsze w Warszawie hale targowe – te odziedziczyły nazwę i zapisały się w historii miasta jako Hale Mirowskie.

Niefrasobliwa zatem była pretensja niejakiego pana Mirowskiego, którego już przed wojną Franciszek Galiński nazywał dziwakiem, nieświadomym historii Warszawy. Otóż autor „Gawęd o Warszawie” wspomina o przypadku z 1933 r. kiedy to Mirowski złożył w magistracie pismo, domagając się należności za grunty, rzekomo rodzinne, a zajęte przez miasto. Rzecz w tym, że ani hale, ani wcześniej koszary z żadnymi Mirowskimi związane nie były, a grunty też do żadnych takich nie należały.

W początkach XX wieku okolica ta była, jak już pisałem w jednym z wcześniejszych artykułów, epicentrum warszawskiego handlu. Od placu Żelaznej Bramy, przez Bazar Janasza, „Gościnny Dwór”, po Hale Mirowskie. Tu Warszawa handlowała, tutaj także rozgrywały się kryminalne epizody. Przy Krochmalnej działała m.in. słynna szkoła złodziejska prowadzona przez tęgą Żydówkę i jej drobnej postury małżonka. Tutaj swoje meliny mieli polscy rewolucjoniści. Temperatura życia w okolicy była naprawdę wysoka.

Hale Mirowskie, które istnieją do dziś zbudowano na przełomie wieków. W 1901 r. już były gotowe. Portal Warszawa1939.pl jako architektów podaje: 1) Bolesław Milkowski, Ludwik Panczakiewicz; 2) Bolesław Milkowski, Władysław Kozłowski, Apoloniusz Nieniewski; 3) Ludwik Panczakiewicz, Władysław Kozłowski, Apoloniusz Nieniewski. Wybitni znawcy tematu Ryszard Mączewski i Krzysztof Jaszczyński, prowadzący portal nie są pewni, kto tak naprawdę hale zaprojektował. Galiński przed II wojną takich wątpliwości nie miał. Projekt ogólny miał zaproponować inż. Miłkowski, natomiast za część architektoniczną (artystyczną) odpowiadał Nieniewski, swój wkład w budowę miał mieć także Kazimierz Edward Cezary Dankowski. Co ciekawe, na realizacji Galiński nie zostawił suchej nitki, a były to czasy jak najbardziej dla niego współczesne. Tak pisał: „Niestety, hale te jako budynek stoją estetycznie bardzo nisko, będąc mieszaniną stylów i szczytem pretensjonalności”.

Hale Mirowskie dziś są jedynym wspomnieniem i śladem dawnego handlowego charakteru całej okolicy. Po wojnie wschodnia hala służyła jako zajezdnia autobusowa. Następnie przekształcono ją na potrzeby WKS Gwardii. Odbywały się tam m.in. słynne mecze bokserskie. W latach 90. stała się halą handlową – podobnie jak jej zachodnia bliźniaczka, w której handel odbywał się przez cały ten czas. Obiekty wpisane są do rejestru zabytków. Hala zachodnia jest po gruntownej renowacji. Niestety, od al. Jana Pawła II została w minionej epoce oszpecona szklaną witryną, która niefrasobliwie także została uznana za zabytek. Hala wschodnia wciąż czeka na zasłużony remont
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama