Nowy numer 2/2021 Archiwum

Supeł na trąbie

Ewangelizacja. Żółta naszywka czasami uwiera. Bo łatwiej być anonimowym, 
niż całemu światu przypominać, że modlitwa ma moc. 


W powierzonych mu sprawach, najczęściej anonimowych, Wojtek stara się modlić od razu. Z serca, własnymi słowami, powierzając je Duchowi Świętemu. – Czasami, gdy mam gorszy dzień, mam ochotę ściągnąć ten plecak. Nie chcę do nikogo się uśmiechać. Na naszywce przecież nie jest napisane, że mam być miły, tylko że mogę się za kogoś pomodlić. Ale na przekór sobie staram się być radosny i bardziej życzliwy dla ludzi – tłumaczy.


Radość ewangelii 


Paulina Sałanowska, studentka III roku polonistyki na  UKSW, właśnie rozpoczyna nowy semestr. Do torby, z którą na co dzień chodzi na uczelnię, ma zamiar na nowo przyszyć lekko odpruty emblemat. – Na początku była to dla mnie duża manifestacja wiary. Czułam się, jakbym nieustannie szła z krzyżem. Ale uświadomiłam sobie, że przeze mnie Bóg może chcieć dotrzeć ze swoim światłem do innych. Teraz chodzę wyprostowana, jakbym niosła sztandar Chrystusa – mówi Paulina. Opowiada także o wielkiej radości, jaką daje jej modlitwa za drugiego człowieka. 
– Podszedł do mnie starszy pan i poprosił, bym pomodliła się za pewną dziewczynę, która pogubiła się w życiu. Wiedziałam tylko tyle, że na imię ma Kasia. Modliłam się za nią przez tydzień, prosząc Ducha Świętego, aby prostował jej drogi. Nigdy jej nie poznałam, a czułam, że mam z nią więź. To było niesamowite i wzruszające, że Bóg poprzez moją modlitwę chciał komuś pomóc – przyznaje. I pokazuje papieską adhortację „Evangelii gaudium”. – Papież jasno mówi, że nie możemy się dać okraść z radości ewangelizacyjnej misji. Ja już się cieszę na myśl o kolejnych osobach, które znajdą się na mojej drodze – mówi. 


Moc modlitwy 


Kościelna ambona. Kazanie głosi ks. Tomasz Moch, odpowiedzialny za Diakonię Ewangelizacji Ruchu Światło–Życie. Mówi o mocy modlitwy, bo przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. I o tym, że często traktujemy ją jako ostatnią deskę ratunku, zamiast od niej zaczynać. Przypomina, że jako wspólnota Kościoła jesteśmy za siebie odpowiedzialni i powinniśmy troszczyć się o siebie, czego przykładem jest także modlitwa. Na potwierdzenie wskazuje na żółtą naszywkę „Jeśli chcesz, mogę się za ciebie pomodlić”, z którą codziennie chodzi. 
– Po tym kazaniu przyszła do zakrystii kobieta i powierzyła mi swoją intencję – wspomina. 
W sumie odkąd się ewangelizacyjnie „oflagował”, zgłosiło się do niego kilka osób. – Nie o ilość, a o gotowość do modlitwy w tym wszystkim chodzi. Naszywka to taki papierek lakmusowy, który pokazuje, jaki obraz Boga w sobie noszę. Czy jest to Bóg potężny, wszechmocny czy na tyle słaby, że nie poradzi sobie z ludzkimi problemami. To także pytanie o moją miłość do drugiego człowieka i o to, czy uważam, że wszystko dzieje się ludzkim wysiłkiem – mówi. 
Swoim przykładem zachęca świeckich do podejmowania modlitewnej inicjatywy. Przy sobie ma zawsze zapas naszywek. Ostatnio, na oazowym Dniu Wspólnoty, rozdał ich sto. 


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama