Nowy numer 43/2020 Archiwum

Antybohaterowie w antyteatrze

W świecie, w którym nieustannie zadajemy sobie pytanie o granice absurdu, mistrz tego gatunku sprzed stu lat Eugene Ionesco, wydaje się współczesnym autorem, czerpiącym z aktualnej groteskowej rzeczywistości.

W rozpadającym się świecie, w zanikającej komunikacji człowieka z człowiekiem, jego pierwszy utwór „Łysa śpiewaczka”, grany z powodzeniem na deskach Teatru Narodowego, nie tyle nas rozśmiesza, co zasmuca. Na scenie znakomity kwartet aktorski: Ewa Wiśniewska, Artur Żmijewski, Anna Seniuk i Jacek Mikołajczak. Ich rozmowy o niczym odkrywają pustkę żyjących obok siebie ludzi. Gdybyż to dotyczyło jedynie teatru…

Ale relacje niezdolnych do nawiązania jakichkolwiek związków międzyludzkich to obraz świata, w jakim żyjemy. Wiedzą o sobie wszystko, a ściślej: nie wiedzą nic. Co ich boli, o czym marzą, co ich śmieszy. Całkowita dezintegracja. Wizyta komendanta straży pożarnej i zakochanej w nim służącej pozwala przez moment żywić nadzieję, że coś ich rozbawi, rozproszy nudę. Niestety. Ta paplanina to parodia, nonsens, groteska. Ale i coś więcej. Sztuki Ionesco to zbiorowe obsesje, symptomy zbliżającego się totalitaryzmu. Wystarczy przypomnieć „Nosorożca”. Bezrozumna masa jest przecież podatna na manipulacje, w skrywanych lękach rodzi się przeczucie zagłady. Apostołowie absurdu: Ionesco, Beckett, Genet ostrzegają przed tym światem. Ostrzegają, że nie doczekamy się Godota. Mamy i swoich proroków. Wystarczy przypomnieć wiersz Tuwima „Straszne mieszkania”. Ale skoro Pan Bóg dał nam rozum, spróbujmy się nim posługiwać. Może wiec popatrzmy na tę rzeczywistość sceniczną z rozbawieniem. Ze świadomością, że dzieli nas od państwa Smithów sto lat świetlnych. Maciej Prus z wyczuciem prowadzi spektakl świadomy dystansu do tego świata.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama