Nowy numer 44/2020 Archiwum

Podział Mazowsza? Tylko statystyczny

Dzięki zabiegowi statystycznemu, po 2020 roku słabiej rozwinięta część województwa mazowieckiego mogłaby otrzymać więcej pieniędzy z funduszy unijnych. Nie wiadomo jednak, czy Unia zrobi dla nas wyjątek.

W bieżącym rozdaniu unijnych dotacji, które obejmuje lata od 2014 do 2020, Mazowsze dostało mniej pieniędzy niż w poprzednich latach. Wszystko przez to, że staliśmy się najbogatszym województwem w Polsce, które wytwarza 22 proc. produktu krajowego brutto i ma wysokie dochody z podatku CIT płaconego przez 725 tys. podmiotów gospodarczych.

Według kryteriów zamożności, stosowanych przy podziale unijnej puli, jako pierwsze w Polsce województwo przeszliśmy z grupy regionów biednych do tych ze statusem przejściowym. Stopień zamożności w regionie rośnie, ale głównie za sprawą bogatej Warszawy. I już wiadomo, że przy podziale kolejnej puli, po 2020 r., Mazowsze z jego 106 proc. unijnej średniej PKB na mieszkańca, na żadne wsparcie liczyć nie może (do rejonów najbardziej potrzebujących pomocy zalicza się te osiągające 75 proc. PKB, do przejściowych – 90 proc.). Tymczasem na Mazowszu, ale daleko poza Warszawą, można znaleźć ubogie powiaty, z 40-procentowym bezrobociem, w których PKB nie przekracza 50–75 proc. Im właśnie wciąż przyda się unijna pomoc. Powstał więc pomysł, żeby Mazowsze starało się o fundusze unijne niezależnie od stolicy. Po odłączeniu się od niej stałoby się najbiedniejszym województwem w Polsce i mogłoby liczyć na dużo większą pomoc, niż otrzymało w obecnej perspektywie.

Dzielić, ale jak?

Starania o to, żeby wyłączyć z Mazowsza Warszawę, podjęły już poprzednie rządy koalicji PO-PSL, a dokonywanie takich zmian leży w gestii Ministerstwa Rozwoju. Zabiegi zaczęły się w 2008 r. i bez powodzenia toczyły się aż do końca obu rządowych kadencji. PO i PSL nie zdecydowały się na podział administracyjny i utworzenie dwóch nowych województw: warszawskiego (ze stolicą i otaczającymi ją gminami) oraz mazowieckiego (które objęłoby ok. 86 proc. terenów obecnego województwa). To wariant trudniejszy do wykonania i droższy. Wymagałby uzgodnienia podziału majątku i długu (obecnie 1,6 mld zł), ustalenia nowych właścicieli 122 urzędów, instytucji kultury, szpitali i innych spółek, 76 proc. dróg, a także utworzenia nowych urzędów, zatrudnienia urzędników. – Rocznie zmiany kosztowałyby podatników 200 mln zł – mówi marszałek województwa Adam Struzik. Rząd PO-PSL wybrał więc wariant prostszy: podział wyłącznie na poziomie statystyki prowadzonej w UE. Na potrzeby unijnych obliczeń Polska jest podzielona na NUTS-y. NUTS-0 oznacza nasz kraj jako całość, NUTS-1 to makroregion (Mazowsze jest częścią makroregionu centralnego), NUTS-2 – województwa, a NUTS-3 – wewnętrzne subregiony (w przypadku Mazowsza to: Warszawa, warszawski wschodni, warszawski zachodni, siedlecki, ostrołęcki, radomski, płocki i ciechanowski). Proponowany podział nastąpiłby na poziomie NUTS-2, czyli województwa. Pierwsza nowa jednostka objęłaby całą Warszawę i powiaty: grodziski, legionowski, nowodworski, miński, otwocki, piaseczyński, pruszkowski, wołomiński i warszawski zachodni. Reszta weszłaby w skład drugiego NUTS-2.

Czy to się uda?

Jeszcze pod koniec swojej kadencji, w listopadzie ub.r., rząd Ewy Kopacz wysłał do Brukseli wniosek o taki właśnie podział Mazowsza. Obecny rząd wniosek potwierdzi, chociaż bliższa jest mu idea rzeczywistego powstania odrębnego województwa warszawskiego, z którą zresztą szedł m.in. do ostatnich wyborów. – Do końca stycznia mamy czas na to, żeby w Brukseli potwierdzić wniosek o wydzielenie ze statystyk Warszawy. Akceptujemy go i kontynuujemy prace podjęte w tym zakresie przez poprzedni rząd. Żadnych innych prac, mających na celu rzeczywisty podział Mazowsza, rząd obecnie nie prowadzi. Powtarzam: mówimy wyłącznie o podziale statystycznym – przyznał Jacek Sasin, poseł PiS, starając się uspokoić burzę wywołaną przez polityków opozycji. Nie wiadomo jednak, czy Komisja Europejska i Eurostat (europejski odpowiednik naszego urzędu statystycznego) zgodzą się na taki krok. W 2013 r., kiedy Polska złożyła podobną propozycję – odmówiły. Zasadą stosowaną w unijnej statystyce jest bowiem oparcie NUTS-2 na podziale administracyjnym, czyli w przypadku Polski – na województwach. Mazowsze, statystycznie podzielone na dwa NUTS-y, byłoby ewenementem nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii. Polscy wnioskodawcy powoływali się na możliwość dzielenia na tzw. jednostki nieadministracyjne. W tym przypadku kryterium nie jest wewnętrzny podział administracyjny, ale liczba mieszkańców na danym terenie. Problem polega na tym, że decydując się na takie kryterium, trzeba by je zastosować do pozostałych 15 jednostek NUTS-2 w Polsce, a to oznaczałoby, że najliczebniejsze województwa, np. śląskie, również musiałyby zostać statystycznie podzielone. Poprzedni i obecny rząd liczą na to, że dla Mazowsza Unia zrobi ustępstwo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama