Nowy numer 43/2020 Archiwum

Jestem przekonany o jego świętości

Odszedł jeden z wielkich biskupów Kościoła końca XX i początku XXI wieku. Jego rysem pasterskim było miłosierdzie - tak zmarłego dzisiaj metropolitę krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego wspomina kard. Kazimierz Nycz.

- Śmierć, jak każda śmierć jest zaskakująca, mimo że jakoś byliśmy przygotowani i z powodu podeszłego wieku i choroby kard. Macharskiego, spotęgowanej jeszcze nieszczęśliwym wypadkiem. Śmierć człowieka tak ważnego dla Kościoła w Polsce i mnie osobiście bliskiemu, wzbudza refleksje i każe popatrzeć na jego życie i je docenić - wspomina kard. Kazimierz Nycz.

- Odszedł jeden z najważniejszych biskupów Kościoła w Polsce, jedna z największych postaci przełomu wieków. Miał wielką klasę w sensie teologicznym i osobowościowym. Był kardynałem, następcą Karola Wojtyły w Krakowie, często nazywanym księciem Kościoła a jednocześnie bardzo bliski ludziom, co pokazały świadectwa modlitwy, troski i wdzięczności wyrażane wobec niego w trakcie trwania choroby - mówił metropolita warszawski.

Kard. Nycz przyznaje, że w 1979 roku bp Franciszek Macharski, obejmując metropolię krakowską po wielkim poprzedniku, który stał się papieżem, był w niezwykle trudnej sytuacji.

- Miał dwa wyjścia: schować się w cień albo stanąć w jego blasku. Nas, młodych księży, czasem to nawet denerwowało, że stale przywoływał nauczanie Jana Pawła II, stale ilustrował jego słowami. To był ten blask świętego papieża, w którym żył i wzrastał jako biskup, wzrastał prawdziwie w świętości przy współpracy z łaską Bożą. O jego świętości jestem całkowicie przekonany - mówi metropolita warszawski.

Według kard. Nycza, własnym, osobistym rysem, który przełożył się na styl pasterski kard. Macharskiego, było miłosierdzie.

- Konsekwentnie, jako Arcybiskup miłosierdzia, ze słowami „Jezu ufam tobie” na mitrze, troszczył się o kult miłosierdzia Bożego i osobiście ufał Panu Jezusowi, zwłaszcza w chorobie lub gdy napotykał problemy w biskupim posługiwaniu. Kard. Macharski to człowiek miłosierdzia i tak też przyjmował swoje choroby w ostatnich latach życia - mówi.

Zdaniem kard. Nycza, w relacjach Kościół - świat metropolita krakowski miał dar niezwykle spokojnego patrzenia na różne postawy i oceniania ich zawsze na poziomie meta-politycznym, meta-społecznym.

- Przemawiał z rozwagą, dystansem i inteligencją, ze swojej perspektywy - kierując się Ewangelią i nauczaniem Kościoła. W latach 80. i 90. wiele tym wnosił do Kościoła w Polsce. Był mu za to niezmiernie wdzięczny kard. Józef Glemp.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama