Nowy numer 44/2020 Archiwum

Abp Szewczuk zaprasza do dialogu Polskę i Ukrainę

- Nie znamy swojego bólu, historii, aspiracji i dążeń - przekonuje Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Nakładem wydawnictwa "Znak” ukazał się wywiad z abp. Światosławem Szewczukiem "Dialog leczy rany”.

Trzy słowa i dobitne przesłanie. W siedzibie Konferencji Episkopatu Polski odbyła się prezentacja książki „Dialog leczy rany” - rozmowy Krzysztofa Tomasika z abp. Światosławem Szewczukiem, Zwierzchnikiem Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. W spotkaniu wziął także udział były prezydent Bronisław Komorowski.

Ukraiński hierarcha wyjaśnił, że książka jest w pozytywnym sensie "prowokacją”, do poznania siebie nawzajem.

- Między Ukraińcami i Polakami, między Kościołami greckokatolickim i rzymskokatolickim w Polsce zwłaszcza, między naszymi państwami i kulturami. Bo tylko w ten sposób możemy się przeciwstawić demonom, które zmartwychwstają w Europie ponownie i podsycają nienawiść, wojnę, śmierć i ból - powiedział.

Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego przyznał, że tezy, które stawia w książce wynikają z inspiracji osobą św. Jana Pawła II. - On był pasterzem dialogu, który niszczył mury rozdzielania, uprzedzenia i w ten sposób był wielkim apostołem pojednania, lekarzem Europy - zauważył.

Nawiązując do dialogu polsko-ukraińskiego, arcybiskup przyznał, że „jesteśmy ofiarami dwóch ateistycznych systemów: nazistowskiego i komunistycznego; ofiarami naszych dwóch wojen między Polakami i Ukraińcami z ubiegłego stulecia”.

- Niebezpieczeństwem tego fenomenu ofiary jest to, że jesteśmy tylko skoncentrowani na własnym bólu. A dialog pomaga wyjść z zakrytego sposobu istnienia z własnym bólem do innego człowieka. I dlatego jest momentem uzdrowienia - powiedział.

Ocenił jednocześnie, że kryzys polsko-ukraiński ma podłoże polityczne. - To nie jest kryzys w relacjach pomiędzy Kościołami. To kryzys na poziomie politycznym. Szczerze mówiąc, my na Ukrainie za bardzo go nie rozumiemy. Może wy Polacy, nam to wyjaśnicie? Patrząc z boku, społeczeństwo ukraińskiej jest bardzo otwarte - wyjaśnił.

Dodał, że rolą Kościoła jest budowanie relacji w duchu "moralności chrześcijańskiej", a Kościoły powinny być "katalizatorami ludzkich spotkań". Dla przykładu podał, że kilka tygodni temu synod biskupów ukraińskich wystosował orędzie z okazji 100-lecia niepodległości Ukrainy.

- List jest skierowany do polityków i ich wyborców. Mówimy tam o wyzwaniu, jakim są postawy skrajne - populizm i nacjonalizm. Mówimy, że te tendencje stawiają czasem idee narodowości czy państwa na miejsce Boga i wtedy są ideologią pogańską. Uczniowie Chrystusa nie mogą popierać skrajnego nacjonalizmu, rasizmu ani szowinizmu - przyznał abp Szewczuk.

Poinformował, że odbył spotkanie z abp. Gądeckim, podczas którego padły obustronne zapewnienia, że dialog pomiędzy Kościołami rzymskokatolickim a greckokatolickim będzie kontynuowany.

Zapewnił także o modlitwie za ofiary polsko-ukraińskich wojen, które zdaniem hierarchy powinny odbywać się zarówno po jednej jak i po drugiej stronie. Dodał, że patronem polsko-ukraińskiego pojednania powinien być św. Jan Paweł II.

Podziękował, że to zaproszenie do dialogu, zwłaszcza w tej książce wyszła z polskiej strony.

- Może ten dialog zapoczątkowany w ten sposób jest zaproszeniem do szerszego dialogu, miedzy kościołami, narodami, państwami. Tylko dialogując z innym, możemy zrozumieć, że wzajemnie się nie znamy - mówił.

Kard. Kazimierz Nycz zaznaczył, że w dialogu polsko-ukraińskim ważne jest "rozdzielanie płaszczyzn". W ocenie hierarchy, nie jest dobrze, gdy mieszają się kompetencje historyków i polityków.

- Mają swoją robotę do zrobienia politycy w naszych relacjach, mają swoją robotę do zrobienia historycy i Kościoły. Historycy mają do zrobienia ogromną pracę i nikt ich w tym nie da rady zastąpić - tłumaczył.

Odnosząc się do publikacji zauważył, że "książka pokazuje, ile już zrobiliśmy, i ile mamy jeszcze do zrobienia po jednej i drugiej stornie”.  

Metropolita warszawski wyraził nadzieję, że relacje polsko-ukraińskie przejdą podobną drogę jak relacje polsko-niemieckie po II wojnie światowej.

Były prezydent Bronisław Komorowski zaznaczył, że "mamy do czynienia z bardzo poważnym impasem w relacjach polsko-ukraińskich". Komorowski zaznaczył, że jako Polacy i Ukraińcy "nie możemy być zakładnikami historii", lecz powinniśmy przeżywać ją wspólnie "myśleć i działać z myślą o przyszłości”.

- Traktuje tę książkę jako poważny impuls wspierający - będący niewątpliwie w impasie - proces pojednania (polsko-ukraińskiego - red.) nie tylko na poziomie państw, ale i społeczeństw - ocenił.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama