Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Legenda pod ultrafioletem

Cudowny krucyfiks z kaplicy Baryczków opuścił bazylikę archikatedralną i jest w rękach konserwatorów. Ich pracę można obserwować przez szybę w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej.

Przykurzone i mocno przerzedzone włosy Pana Jezusa z najsłynniejszego stołecznego krucyfiksu miały być kiedyś kruczoczarne i rosnące, jak u żywego człowieka. Tak mówi piękna legenda o tym, jak zawsze w Wielki Piątek jedna z cnotliwych warszawskich panien dokonywała postrzyżyn figury. Aż do momentu, kiedy za nożyczki chwyciła prawnuczka zacnego Jerzego Baryczki, która miała co nieco na sumieniu. Wtedy włosy Zbawiciela przestały rosnąć.

− Włosy są doczepione do figury, można je łatwo zdjąć i są pochodzenia zwierzęcego, najpewniej są włosiem końskim. Zostały dodane dużo później niż powstała rzeźba – rozwiewa legendę konserwator Jan Andrzejewski, który towarzyszy prof. Marii Lubryczyńskiej, wybitnej ekspertce w dziedzinie konserwacji drewnianych figur polichromowanych, w konserwacji warszawskiego krucyfiksu.

Po renowacji Pan Jezus zyska nową fryzurę. Pracuje już nad nią jeden z warszawskich perukarzy. Ale to nie koniec zmian, jakie zobaczymy w październiku, gdy 500-letni krucyfiks powróci do bazyliki archikatedralnej.

Odkurzą, wyczyszczą, zbadają

Sześciu mężczyzn było potrzebnych do przeniesienia 26 lipca krzyża z umieszczoną na nim naturalnej wielkości postacią Chrystusa do sąsiadującego z archikatedrą Muzeum Archidiecezji Warszawskiej. Nieśli cenny zabytek krętymi, wąskimi schodami na pierwsze piętro, gdzie teraz pochylają się nad nim konserwatorzy.

− Prace odbywają się w częściowo przeszklonym pomieszczeniu, dzięki czemu może je podejrzeć każdy zwiedzający nasze muzeum – mówi ks. dr Mirosław Nowak, zapraszając do skorzystania z wyjątkowej okazji, by z bliska przyjrzeć się historycznemu wizerunkowi.

Specjaliści pobrali już próbki do badań laboratoryjnych, które pozwolą bardziej precyzyjnie określić stan rzeźby tak, by potem dobrać odpowiednie materiały i techniki konserwacji. Przyjrzą się im m.in. dendrochronolodzy, potrafiący określić wiek drewna. Raczej potwierdzą to, co ustalono podczas poprzedniej konserwacji w latach 70. − że nieznany rzeźbiarz użył drewna gruszy, ale może uda się im uściślić datę wykonania, teraz szacowaną na początek XVI wieku.

Potem konserwatorzy wykonają badanie rentgenowskie, przyjrzą się zabytkowi w podczerwieni i promieniach ultrafioletowych. Wszystko po to, aby poznać wewnętrzną strukturę polichromowanej postaci Jezusa, sprawdzić, gdzie znajdują się łączenia kawałków drewna, jakich w przeszłości dokonano interwencji konserwatorskich i jakiej użyto zaprawy.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL