Nowy numer 28/2020 Archiwum

Watykan kobiecym okiem

Jak to jest mieszkać w sąsiedztwie papieża, wychowywać dzieci za Spiżową Bramą i być żoną szwajcarskiego gwardzisty?

Na 44 hektarach, z których dwie trzecie zajmują watykańskie ogrody i place, znajduje się stacja benzynowa (z nieco tańszym paliwem niż w Rzymie), poczta, ośrodek zdrowia, słynna apteka prowadzona przez ojców bonifratrów ze specyfikami z całego świata, bank i bankomaty z możliwością obsługi w języku łacińskim, sklep, a nawet więzienie i dwa cmentarze. To miejsce, gdzie czasami zaskakująco przenika się sacrum i profanum. Siostry zakonne, które na co dzień misternie naprawiają nadszarpnięte zębem czasu papieskie arrasy, mieszkańcom Watykanu chętnie pomogą też zaszyć rozprutą tapicerkę samochodu.

Wiejskie jajka z Castel Gandolfo

Ponieważ o Watykanie pisze kobieta i matka, dowiemy się, że w jedynym dostępnym sklepie można kupić ekologiczne produkty z papieskiej farmy w Castel Gandolfo, które furgonetka dowozi codziennie rano. Ich ceny są wprawdzie wyższe niż w rzymskich marketach za murami, ale jakość jest nieporównywalnie lepsza. Autorka pisze o spacerach z dziećmi, wypadach rowerowych i spotkaniach z przyjaciółmi, które zgodnie z przepisami muszą zakończyć się przed północą. – Czy to raj bez płacenia podatków, czy złota klatka? – dopytywał prowadzący spotkanie Marek Zając, nawiązując do licznych obostrzeń i zakazów obowiązujących mieszkańców Watykanu, dotyczących chociażby wystroju mieszkań i posiadania zwierząt. – Nigdy nie czułam się tak bezpiecznie jak w Watykanie. I nie myślę tutaj o 360 kamerach, które dla ochrony papieża śledzą wszystkie zakątki. Chociaż akurat dzięki nim np. udało się szybko namierzyć zagubioną różową hulajnogę mojej córki – mówiła autorka. – Wiem, że jeśli coś będzie się działo, gdybym potrzebowała jakiejś pomocy, od razu ją otrzymam. Doświadczyłam tam dużo dobroci i myślę, że to jakoś mnie ukształtowało.

Magdalena Wolińska-Riedi wspominała o tym, że po zakończeniu służby gwardzisty, która może trwać maksymalnie 25 lat, jej mąż został 43-letnim emerytem i musiał opuścić służbowe mieszkanie w Watykanie. – Nie zostaliśmy bezdomni – śmiała się dziennikarka. – Otrzymaliśmy pomoc Watykanu w znalezieniu nowego lokum.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama