Nowy numer 50/2019 Archiwum

Pusta szklanka

Pątnik z Polski do św. Szarbela – Krzysztof Noworyta wyruszył w drogę z nietypową „polisą ubezpieczeniową”. Są już pierwsze owoce wstawiennictwa libańskiego mnicha.

Krzysztof Noworyta na co dzień pracuje dla jednej z warszawskich agencji kreatywnych. – Przychodzi taki moment, kiedy zaczynam jechać na rezerwie, i wtedy coś w środku mi mówi: „Chodź, Krzysiek, przejdziemy się”. Czuję się wówczas tak, jakby Bóg wzywał mnie po imieniu i zapraszał w drogę – wyjaśnia.

Zostawił więc służbowe sprawy, zamknął komputer, spakował plecak i z początkiem października wyruszył na pielgrzymi szlak. Tym razem do kraju św. Szarbela i libańskiego poety Khalila Gidrana. To piąta, po Santiago de Compostela, Manoppello, Jerozolimie i Meksyku, wyprawa podróżnika-pielgrzyma. – Wiedziałem, że św. Szarbel specjalizuje się w uzdrowieniach i cudach, a metafory libańskiego poety nie mają sobie równych. Chciałem poznać kraj, który rodzi tego typu geniuszy – mówi.

Wielbłąd z workiem intencji

Szczegółowego planu pielgrzymki nie miał. Po przylocie do Bejrutu pieszo chciał dotrzeć do miejsc związanych z życiem mnicha i poety. – Piesze pielgrzymowanie nie jest tu popularne. Zdecydowana większość pielgrzymów przyjeżdża autokarami do grobu św. Szarbela – zauważa Raymond Nader, dyrektor libańskiej telewizji katolickiej Télé Lumière i gorliwy propagator świętego. Dlatego postanowił pomóc pielgrzymowi z Polski.

Opowiedział także historię swojego spotkania ze świętym, który przekazał mu orędzie, a na dowód prawdziwości spotkania odcisnął na jego ramieniu swoją dłoń. Ściągnął ze ściany swojego gabinetu wizerunek mnicha i wręczył Krzysztofowi na pamiątkę. Polak jedną „polisę ubezpieczeniową” zresztą już miał. Na szlak wyruszył z przyczepionym do plecaka plakatem świętego i arabskim napisem: „Pielgrzym z Polski do św. Szarbela”. – Takie rozwiązanie sprawdziło się podczas pielgrzymki przez Meksyk. W Libanie także działało. Kierowcy trąbili, machali, rzucali jabłka, żebym miał co jeść i… zostawiali swoje intencje – mówi podróżnik.

Worek intencji i tak już pękał w szwach. – Czułem się jak wielbłąd, którego zadaniem jest zanieść te wszystkie prośby do grobu św. Szarbela i je tam zostawić – mówi. W zostawianiu libańskiemu mnichowi trudnych intencji miał już wprawę. Kilka lat temu modlił się za jego przyczyną o uzdrowienie kolegi, który zachorował na raka. – Po kilku miesiącach – ku zaskoczeniu lekarzy – rak zniknął. Złożyło się na to zapewne wiele czynników, ale pomyślałem, że może św. Szarbel także brał w tym udział – wspomina K. Noworyta.

Módl się w ciszy

Sanktuarium w Annaya, gdzie mieści się grób i pustelnia maronickiego świętego, odwiedza wielu pielgrzymów. Z całego świata napływają tysiące listów, a każdego 22. dnia miesiąca – na pamiątkę cudu uzdrowienia, jakiego za przyczyną świętego doświadczyła Nouhad Al-Chami – odbywają się liczne nabożeństwa i procesje. Nic więc dziwnego, że uwagę przykuwa tablica, na której widnieje napis: „Jeśli nie zrozumiesz mojej ciszy, nie zrozumiesz moich słów”. – Odczytałem to jako wskazówkę od św. Szarbela, jak mam dalej przeżywać moją pielgrzymkę – mówi. I dodaje: – Całe jego pustelnicze życie było zanurzeniem się w ciszę, w której spotykał Boga. Myślę, że jest to także przesłanie do współczesnego świata, pochłoniętego zdobyczami cywilizacji.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama