Nowy numer 49/2020 Archiwum

Owieczki kochają w ciszy

Nie trzeba wiele. Wystarczy Dobry Pasterz z drewna, jego stado, spokój i można odkryć prawdę o Bożej miłości. Autystycznym sercem.

Kiedy 10 lat temu przy ursynowskiej parafii bł. Edmunda Bojanowskiego powstawała Niepubliczna Specjalna Szkoła Podstawowa „Krok po kroku”, założycielom przyświecał jeden cel.

− Chcieliśmy stworzyć miejsce, gdzie niepełnosprawne intelektualnie dzieci z głębokim autyzmem nie tylko nauczą się podstawowych czynności życiowych, jak mycie zębów, ubieranie się czy zagotowanie wody na herbatę, ale przede wszystkim doświadczą miłości Boga i nawiążą z Nim osobistą wieź – mówi Maria Łubowicz, dyrektor ds. dydaktyki i katechetka.

W niepublicznej placówce trwa właśnie katecheza. Specjalna. Pani Maria przesuwa drewnianą figurkę Dobrego Pasterza po dywanie. W ręku ma Biblię. Spokojnym, cichym głosem czyta przypowieść o Dobrym Pasterzu, który troszczy się o swoje owce. Autystyczny Andrzej bierze figurkę i spontanicznie się do niej przytula. Ania w tym czasie wykręca owieczkom nogi.

Pomysł, by o miłości Boga do człowieka opowiadać na przykładzie przypowieści o Dobrym Pasterzu, nie jest nowy. Włoszki Sofia Cavalletti i Gianna Gobi, kontynuując dzieło Marii Montessori, od połowy XX w. tworzyły autorski program wychowania religijnego dla dzieci. Nazwany został Katechezą Dobrego Pasterza.

− Jego autorki odkryły, że spośród różnych przypowieści biblijnych dzieci najczęściej wracają do tej o pasterzu i owcach, intuicyjnie utożsamiając się z owieczkami – mówi M. Łubowicz.

Obecny w 50 krajach na świecie, adresowany do dzieci w wieku 3−12 lat, program formacji religijnej dyrektor szkoły specjalnej nowatorsko postanowiła przenieść na autystyczny grunt, tworząc z niego „duchowy program” szkoły.

− Edukację zaczynaliśmy od prostych rzeczy. Pokazywałam obraz Jezusa Miłosiernego i rysunek serca. I mówiłam: „Jezus kocha” – wspomina dyrektor.

Potem, zgodnie z zaleceniami autorek programu, w szkole powstało atrium – sala wyposażona w pomoce dydaktyczne dla dzieci. Pociechy mogą w niej nie tylko dotknąć makiety pustego grobu, ubrać figurkę księdza w ornat stosowny do roku liturgicznego, w domku Maryi za pomocą figurek odegrać scenę zwiastowania, ale także – podobnie jak ministrant – poznać elementy Mszy św., ustawiając kielich i korporał na miniaturowym ołtarzu i modląc się z miniaturowego lekcjonarza.

− Dzieci z natury mają pragnienie miłości. Największą i bezwarunkową może dać im tylko Bóg. Staramy się, by dziecko, szczególnie na przykładzie ewangelicznej relacji pasterz−owce, samo to odkryło. To daje mu poczucie bezpieczeństwa. Zadziwiające, jak bardzo doświadczenie bycia bezwarunkowo kochanym przekłada się na postępy w rozwoju niepełnosprawnego dziecka – mówi dyrektor.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama