Nowy numer 18/2021 Archiwum

Nuty pisane brajlem

Zdając na kierunki muzyczne, usłyszała, że niepełnosprawni nie są atrakcyjni scenicznie. Ewa Domańska chce przełamać ten stereotyp. I udowodnić, że jako niewidomy twórca może coś światu dać.

Sześć porażek, jeden sukces

Śpiewem pasjonowała się od dziecka. – Nie było innego zajęcia, które by mnie tak pochłaniało – śmieje się. Jako nastolatka odkryła, że nie chce być odtwórcą, ale pokazywać, co gra w jej duszy. Swój talent postanowiła rozwijać, zdając na kierunki muzyczne.

– Sześć razy próbowałam dostać się na różne muzyczne uczelnie i mimo wysokiej punktacji, jaką otrzymywałam na egzaminie, słyszałam wprost: „Niepełnosprawni nie mają potencjału scenicznego, nie zrobią kariery” – wspomina. – Poczułam się dyskryminowana. Ale w środku coś mi mówiło, że jako niepełnosprawny twórca mogę jednak dać coś światu: muzykę i swoje doświadczenie – dodaje.

Postanowiła pójść własną „niekomercyjną” drogą. Teraz przygotowuje płytę własnym sumptem. Teksty i muzykę napisała sama, Utwory powstały w domowym studiu. – Wszystko można, jeśli się tylko chce – mówi z przekonaniem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama