Nowy numer 40/2022 Archiwum

Kusy pobiegł po złoto

Dziewięćdziesiąt lat temu Janusz Kusociński zdobył pierwszy złoty medal olimpijski dla Polski w konkurencji męskiej. Kilkanaście lat później jego ciało, zakopane w Palmirach, rozpoznano dzięki figurce św. Antoniego.

Plakietkę przypominającą jego złoty medal w biegu na 10 km, zdobyty na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles 31 lipca 1932 r., można zobaczyć w Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie. – Mamy dużą kolekcję trofeów sportowych i przedmiotów, których Janusz Kusociński używał na co dzień, m.in. stoper, nóż finkę, pióro, jego listy, dokumenty, zdjęcia, sportowe dyplomy, w tym olimpijski – wymienia Kamil Siemiradzki z MSiT. Od dzieciństwa związany z Warszawą Janusz Kusociński, przez znajomych nazywany Kusym, był gwiazdą przedwojennego sportu i stołecznych salonów. Jego wspaniałą karierę tragicznie przerwała wojna.

Sierpniowy półmaraton

W Lesznie i Borzęcinie szykują się do Półmaratonu PWZ im. Janusza Kusocińskiego. Na cześć znanego biegacza i olimpijczyka 20 sierpnia uczestnicy wystartują po raz dziesiąty. Wyruszą z Leszna, a 21-kilometrowy bieg zakończą w Borzęcinie Dużym, wsi położonej niedaleko Ołtarzewa, gdzie Kusociński spędził dzieciństwo i gdzie jego ojciec Klemens, urzędnik kolejowy, miał małe gospodarstwo rolne. Teraz u zbiegu ulic Kościuszki i Poznańskiej, w miejscu, gdzie stał dom jego rodziców, wisi pamiątkowa tablica. Urodził się w Warszawie 15 stycznia 1907 r. Bardzo przeżył śmierć dwóch braci i siostry – wszyscy zmarli jako dwudziestokilkulatkowie, jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Pożogę wojenną przeżyły tylko jego matka i siostra. Jako jedyny pozostały przy życiu syn, w zamyśle rodziców miał objąć po ojcu gospodarstwo. Dlatego w 1928 r. ukończył Państwową Średnią Szkołę Ogrodniczą przy ul. Wspólnej w Warszawie. Ale ogrodnictwo go nie pociągało.

Nie do zatrzymania

W dzieciństwie chętnie grywał w popularnego wtedy palanta i właśnie z piłką wiązał pierwsze sportowe nadzieje. Grał w wielu amatorskich drużynach piłkarskich, jednak ostatecznie związał się z Robotniczym Klubem Sportowym Sarmata z Warszawy. Jako świetny biegacz dał się poznać zupełnie przypadkowo w 1925 r., kiedy na zawodach zorganizowanych z okazji święta robotniczego zabrakło jednego zawodnika do sztafety. Pobiegł Kusociński, a jego drużyna wygrała. Pod okiem Estończyka Aleksandra Klumberga rozpoczął intensywne treningi. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Kusociński został wielokrotnym mistrzem i rekordzistą Polski w biegach średnich i długodystansowych. W 1929 r. przeszedł z Sarmaty do Warszawianki – z tym klubem był związany do wojny. Aż 25 razy bił rekordy Polski w biegu na różnych dystansach, a podczas pamiętnego występu na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w 1932 r. pokonał światową czołówkę biegaczy. W 1938 r., po ukończeniu studiów w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie (obecna AWF), pracował jako nauczyciel wychowania fizycznego, trener i dziennikarz. Był też redaktorem naczelnym „Kuriera Sportowego”.

Kelner z misją

Jako ochotnik zgłosił się do wojska w kampanii wrześniowej i został wcielony do II batalionu 360. Pułku Piechoty. Walcząc w obronie stolicy, został dwukrotnie ranny, m.in. 25 września w obronie Fortu Czerniaków. W czasie okupacji pracował jako kelner w barze Pod Kogutem przy ul. Jasnej, zwanej gospodą sportowców. Ale miał też misję. Gościom lokalu dostarczał tajną podziemną prasę, natomiast wśród sportowców zamierzał zorganizować komórkę Związku Walki Zbrojnej. Był członkiem podziemnej Organizacji Wojskowej „Wilki” (ps. Prawdzic). Po jej dekonspiracji 26 marca 1940 r. gestapo aresztowało go w bramie jego domu przy ul. Noakowskiego 16. Na początku przebywał w więzieniu mokotowskim, potem w siedzibie gestapo przy al. Szucha 25. W czasie przesłuchań poddawano go torturom. W ramach akcji „AB”, mającej na celu eksterminację polskiej inteligencji, 21 czerwca 1940 r. został wywieziony z Pawiaka transportem do Palmir. Tam Niemcy rozstrzelali go wraz z m.in. Maciejem Ratajem, marszałkiem Sejmu II Rzeczypospolitej, Tomaszem Stankiewiczem, kolarzem i wicemistrzem olimpijskim, Feliksem Żuberem, lekkoatletą i olimpijczykiem. Po wojnie siostra Janusza Kusocińskiego zidentyfikowała jego ciało po znalezionej przy nim figurce św. Antoniego, którą zawsze nosił przy sobie. W rocznicę śmierci na jego grobie w II kwaterze (mogiła XVII) środowisko sportowe co roku składa kwiaty.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy