Pierwsi, którzy uwierzyli

Mariusz z nauką nigdy nie miał problemów. Co innego z alkoholem i papierosami. Kradł i bił. Aż trafił na ul. Barską, do orionistów.

Do domu dziecka przyszedł cztery lata temu jako dziesięciolatek. Babcia nie radziła sobie z wychowaniem. Gdy we wrześniu 2015 r. stanął w bramie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego, większych obaw nie miał. To jego wszyscy do tej pory się bali. Co go w życiu może spotkać gorszego? Sąd rodzinny orzekł, że jest zdemoralizowany, więc wielkiej przyszłości przed sobą już nie miał.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..