1m 17s

Wyspiański w rytmie disco polo

Nieszczęściem współczesnego teatru jest przekonanie, że trzeba koniecznie zaistnieć jakimś oryginalnym pomysłem. Powstają więc puste spektakle, w których próżno doszukać się myśli.

Hanna Karolak

|

19.03.2015 00:00Gość Warszawski 12/2015

dodane 19.03.2015 00:00
0

Każda kolejna inscenizacja „Wesela”, a od roku 1901 zagrano dramat Wyspiańskiego 200 razy, potwierdza, że ten swoisty rachunek sumienia wciąż odbywamy na nowo. Jakby wbrew sobie bijemy się w pierś i z żarliwością szepczemy: „moja wina, moja bardzo wielka wina”. Cóż stąd, że gdy wstaje świt, z tej nocy niewiele pamiętamy. Dlaczego? Bo jak mówi Pan Młody, wolimy spać. „Spać, bo życie zbyt zawiłe/ Trza by mieć ogromną siłę/ Siłę jakąś tytaniczną/ Żeby być czymś na tej wadze/ Gdzie się wszystko niańczy w bladze”. Ot co! Gdy błaznujemy, biją nam brawo, ale gdy cierpimy, jesteśmy śmieszni. Więc tylko w tę szczególną noc odkryjemy, co komu w duszy gra. Rano pozostaną jedynie majaki. Może był jakiś Wernyhora, jakiś Stańczyk, jakiś Rycerz? „Polska to jest wielka rzecz” recytowaliśmy w natchnieniu. I co z tego pozostało?

Dostęp do pełnej treści już od 12,90 zł za miesiąc

Subskrybuj i ciesz się nieograniczonym dostępem do wszystkich treści

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..