• facebook
  • rss
  • Miała być konferencja, skończyło się bijatyką

    Agata Ślusarczyk

    dodane 09.01.2013 16:45

    Kupcy z pod Dworca Centralnego zniszczyli gipsową ścianę i starli się z ochroniarzami.

    Atmosfera w podziemiach Dworca Centralnego napięta jest od wakacji. Po jednej stronie barykady są dzierżawcy „pasa drogowego” – spółka WPP, po drugiej – kupcy, którym wygasła umowa najmu. Nowej, zakładającej m.in. 400-procentową podwyżkę czynszu, nie chcą podpisać. Dzień i noc pilnują swoich miejsc pracy. – Nie możemy zgodzić się na funkcjonowanie uprzywilejowanego pośrednika, który zarabia miliony na publicznym majątku w wyniku złej woli urzędników – mówią kupcy.

    We wtorek wieczorem kupcy zakończyli okupację gabinetu Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ratusz opuścili w asyście policji. W środę, przed jednym z pawilonów pod Dworcem Centralnym, zwołali konferencję prasową. – Nie kończymy naszego protestu. Nadal będziemy walczyć o respektowanie prawa. Zastanawiamy się nad nową formą protestu – powiedzieli kupcy i podtrzymali swoje zarzuty wobec firmy Warszawskie Przejścia Podziemne oraz Zarządu Dróg Miejskich.

    Trójka kupców od kilku dni koczowała w pawilonie ogrodzonym kartonowo-gipsowymi płytami   Trójka kupców od kilku dni koczowała w pawilonie ogrodzonym kartonowo-gipsowymi płytami Agata Ślusarczyk/GN Po konferencji planowali przekazać jedzenie innym kupcom, którzy zabarykadowali się w lokalu. W pawilonie powstanie niebawem księgarnia, na czas remontu lokal z koczującymi w środku kupcami został zabudowany płytami kartonowo-gipsowymi. Ochroniarze nie chcieli jednak wpuścić ich do środka. – Mamy zakaz wpuszczania kogokolwiek z jedzeniem. Kupcy przybywają tam bezprawnie i mogą w każdej chwili opuścić lokal – wyjaśniał Paweł Czekała z firmy ochroniarskiej. Doszło do przepychanek i nerwowej wymiany zdań. Do protestujących kupców przyłączyli się także Małgorzata Gosiewska i Piotr Ikonowicz.

    W tym samym czasie, kilka metrów dalej grupa kupców zaczęła kopać gipsową ściankę, postawioną na czas remontu w lokalu. „Uwięzione” osoby zaczęły rozbijać ją od środka. W końcu udało się ją pokonać. Na miejsce przyjechała policja, która uspokoiła nerwową atmosferę.

    Tego samego dnia rano, w związku z okupowaniem prezydenckiego gabinetu, kupcy stawili się także na komisariacie policji na ul. Wilczej. – Zostaliśmy przesłuchani w charakterze świadków. Nie zostały nam postawione żadne zarzuty. Czekamy na dalsze informacje – mówił jeden z kupców.

    Czytaj też komentarz Dziennikarska trąba.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół