• facebook
  • rss
  • Kard. Nycz: Ileż oni poświęcili!

    Tomasz Gołąb

    dodane 10.04.2013 15:06

    Kard. Kazimierz Nycz odprawił Mszę św. w Panteonie Wielkich Polaków przy Świątyni Opatrzności Bożej. - Nie zrozumiemy tej katastrofy, bez zrozumienia krzyża i miłości - powiedział metropolita warszawski.

    Kard. Kazimierz Nycz odprawił Mszę św. w Panteonie Wielkich Polaków przy Świątyni Opatrzności Bożej, gdzie pochowany jest prezydent Ryszard Kaczorowski, ks. Józef Joniec, ks. Andrzej Kwaśnik oraz ks. inf. Zdzisław Król, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej.

    Msza św. rozpoczęła się od Mazurka Dąbrowskiego. Koncelebrowali ją m.in. biskup polowy Józef Guzdek oraz warszawscy kapłani, wśród nich ks. Wacław Oszajca.

    - Panteon jest właśnie takim miejsce gdzie ta modlitwa ma głębokie uzasadnienie. Nie tylko dlatego, że tu są pochowani uczestnicy tego lotu, ale także dlatego, że tu wspominamy wielkich Polaków. W tym samolocie zginęli prawdziwie tacy, którymi mamy prawo nazywać wielkimi Polakami, z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką na czele. Dla nich wszystkich jest to miejsce i ta Msza św. – powiedział w homilii kard. Kazimierz Nycz.

    - Obchodzimy trzecią rocznicę katastrofy smoleńskiej w okresie Wielkanocy, blisko Święta Miłosierdzia Bożego. To bardzo ważny kontekst obchodów tej rocznicy. Bo tylko miłosierdzie Boga jest w stanie utulić żal po tych wydarzeniach – powiedział w homilii kard. Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski przypomniał, że także apostołowie, po śmierci Chrystusa i wydarzeniach Wielkiego Piątku nie mogli sobie długo znaleźć miejsca, rozproszyli się. Potrzebowali dopiero spotkań z Chrystusem zmartwychwstałym, by na nowo zrozumieć sens swojego życia. Nawiązując do czytań mszalnych o powołaniu św. Piotra, kard. Nycz podkreślił, że pytanie Chrystusa o miłość było po ludzku dokuczliwe. – Ale w gruncie rzeczy było to pytanie o krzyż, bo każda służba jest związana z krzyżem. Przyjmując powołanie, człowiek zgadza się związać sobie ręce. Człowiek musi zrezygnować z siebie, gdy decyduje się na małżeństwo i posiadanie dzieci; gdy podejmuje się pracę zawodową i zaangażowanie społeczne. Ileż to ograniczeń? Ale kto by tego nie potrafił i nie przyjął krzyża, na próżno byłby w tych swoich powołaniach życiowych: byłby mało skuteczny i mało potrzebny – powiedział metropolita warszawski. - Ileż w życiu ofiar katastrofy było tego poświęcenia i odpowiedzialności! – dodał.

    W Mszy św. wzięli udział przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy, z wdową po prezydencie Ryszardzie Kaczorowskim. Byli także obecni min. Finansów Jacek Rostowski oraz minister kultury Zbigniew Zdrojewski.

    - Nie da się odrzucić krzyża, jeśli chce się być radosnym i szczęśliwym chrześcijaninem. Skoro krzyż jest odpowiedzią na zło świata i grzech, to znaczy, że odpowiedzią Boga jest przebaczenie i miłosierdzie. Bez tego klucza: naszego krzyża złączonego z krzyżem Chrystusa, bez krzyża przebaczenia, miłości i miłosierdzia Bożego nie otworzymy tej smoleńskiej rzeczywistości. Módlmy się za wszystkie ofiary rodziny i naszą ojczyzną, by naszą odpowiedzią na wszelkie zło, była odpowiedź miłości, przebaczenia i wielkiej nieustannej modlitwy do Boga – zakończył kard. Kazimierz Nycz.

    Na koniec głos zabrała wdowa po ostatnim prezydencie RP na uchodźstwie, Karolina Kaczorowska, która przypomniała życiorys męża oraz ostatnie chwile przed katastrofą smoleńską.

    - Na kilkanaście godzin przed tą tragedią stanął tu, przed miejscem spoczynku ks. Peszkowskiego i powiedział: „Żegnaj Druhu”. Nie wiedział, że lot, który rozpoczął rano, zakończy jego życie – powiedziała Karolina Kaczorowska.

    Po Mszy św. kard. Kazimierz Nycz poświęcił pierwszy fragment pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy, który stanie w Smoleńsku. Do czasu rozpoczęcia prac nad monumentem w Smoleńsku, eksponowany będzie w Panteonie Wielkich Polaków. Wszystkie elementy pomnika będą blokami z czarnego granitu o wysokości 2,30 m oraz szerokości ponad 2 m. Utworzą mur o długości ponad 115 metrów.

    zobacz także:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • mamakatarzyna
      10.04.2013 16:26

      Powtórzę, bo wpisałam to poprzednuio, lecz artykuł modertor wymoderował ;)


      Miłość? - Kogo mam kochać, opluwane, ośmieszne rodziny ofiar czy tych, którzy zaniedbali swoje obowiązki?

      Przebaczenie? - Ale czego i komu, skoro, nie znamy prawdy?
      Odmawia się Polakom uczciwego śledztwa, nie dyskutuje się, lecz manipuluje i dezinformuje, straszy Rosją. Czy tak powinna zachowywać się polska władza?

      To już przerabialiśmy przez dziesięciolecia z prawdą o Katyniu. Tylko wtedy mówiliśmy, że to obcy kłamią, a teraz? Kto kłamie i dlaczego?
      Proszę mi wybaczyć, ale to tylko okrągłe kaznodziejskie słówka, nic więcej, jeśli nie poprte działaniem zmierzającym do przywrócenia podmiotowości narodu.

    • JacekNowak
      10.04.2013 21:12
      " Módlmy się za wszystkie ofiary rodziny i naszą ojczyzną, by naszą odpowiedzią na wszelkie zło, była odpowiedź miłości, przebaczenia i wielkiej nieustannej modlitwy do Boga".

      Słusznie zauważyła mamakatarzyna: żeby przebaczyć, trzeba wiedzieć, co się przebacza. A poza tym- ja nie zginąłem w tej katastrofie, więc może i łatwo powiedzieć mi: przebaczam, ale to nie ja jestem akurat osobą uprawnioną do przebaczenia w imieniu tych którzy zginęli, to nie mnie spotkała krzywda. Ja mam przebaczać moim winowajcom, tym, którzy skrzywdzili mnie. I prosić o wybaczenie tych, których ja skrzywdziłem.

      Wiem, że mi łatwo wybaczyć Józkowi, że skopał Janka. Janek ma połamane żebra, a ja dobre samopoczucie, bom taki miłosierny.
    • JacekNowak
      10.04.2013 21:12
      " Módlmy się za wszystkie ofiary rodziny i naszą ojczyzną, by naszą odpowiedzią na wszelkie zło, była odpowiedź miłości, przebaczenia i wielkiej nieustannej modlitwy do Boga".

      Słusznie zauważyła mamakatarzyna: żeby przebaczyć, trzeba wiedzieć, co się przebacza. A poza tym- ja nie zginąłem w tej katastrofie, więc może i łatwo powiedzieć mi: przebaczam, ale to nie ja jestem akurat osobą uprawnioną do przebaczenia w imieniu tych którzy zginęli, to nie mnie spotkała krzywda. Ja mam przebaczać moim winowajcom, tym, którzy skrzywdzili mnie. I prosić o wybaczenie tych, których ja skrzywdziłem.

      Wiem, że mi łatwo wybaczyć Józkowi, że skopał Janka. Janek ma połamane żebra, a ja dobre samopoczucie, bom taki miłosierny.
    • M.R.
      11.04.2013 02:53
      Polska to Polacy. Nie wystarczy mówić po polsku by być Polakiem. Tu gdzie jestem, wśród najnowszej emigracji spotkałem tylko jednego człowieka, który wyjechał wraz z całą rodziną, negatywnie zweryfikowanego członka WSI, który cokolwiek rozumie z otaczającej rzeczywistości. Jego bohaterowie nie są moimi, to sobie od razu ustaliliśmy. Ale ogląd sytuacji mamy zbliżony i diagnozę na przyszłość. Natomiast reszta, te tysiące, młodych i starych, którzy tu przez ostatnie lata, nie ma o niczym pojęcia. Mamy do czynienia z bezmyślnym stadem, gnanym wiatrem historii, w którym czasem jednostki przeczuwają, że chyba coś jest nie tak, ale nie ma to i tak wpływu na ich bezmyślne życie. Ilu Polaków zostało pośród tych, którzy posługują się językiem polskim? Nie wiem, ale to co słyszę, ta całkowita utrata zdolności wykrzesania jakiejkolwiek samodzielnej myśli z tych łepetyn, mnie przeraża. To nie dotyczy tylko Smoleńska, to dotyczy absolutnie wszystkich dziedzin bytu narodowego. Polski już nie ma, zostało paru pogrobowców, prawdopodobnie uda się to, co nie udało się zaborcom - Polacy rozpłyną się pośród innych narodów bez śladu. Podczas ostatniej wojny udało się fizycznie zlikwidować elitę i zastąpić ją sowiecką atrapą, teraz tych atrap jest więcej, ale polskiej elity już nie ma. Zostały nieliczne pamiątki historyczne po Polakach. Większe szanse na ich uratowanie mają starzy lwowiacy, czy wilnianie, niż ludność kraju. Kto ma w ludziach wyzwolić zdolność myślenia? By myśleć, trzeba mieć czym.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół