• facebook
  • rss
  • Pomysły do kosza

    dodane 13.06.2013 00:00

    Ratusz przeżywa najtrudniejszy czas w historii sześcioletnich rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zamieszanie z rewolucją śmieciową może pozbawić ją stanowiska. Choć nie pozbawi PO wpływu na miasto.

    Stanowisko 5 czerwca stracił jeden z zaufanych ludzi Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jarosław Kochaniak odpowiadał za wprowadzenie tzw. ustawy śmieciowej, która od 1 lipca zobowiązuje gminy do zorganizowania systemu odbioru odpadów i zwiększenia liczby odzyskiwanych surowców. Prezydent Warszawy sama poprosiła go o złożenie dymisji po tym, jak unieważniono przetarg na firmę obsługującą nowy system. Warunki przetargowe zakwestionowała bowiem Krajowa Izba Odwoławcza, a radni PiS zapowiedzieli skierowanie zawiadomienia do prokuratury w sprawie „ustawienia przetargu”.

    Chodzi m.in. o wymóg dysponowania miejscami na składowiskach do magazynowania odpadów przez kolejne trzy lata. Miasto nie premiowało instalacji do przetwarzania odpadów komunalnych, a jedynie kompostownie, które posiada MPO. Werdykt KIO oznacza, że procedura przetargowa na firmę odbierającą i przetwarzającą odpady w stolicy musi rozpocząć się od nowa. A to z kolei, że nie uda się rozstrzygnąć przetargu przed wejściem w życie ustawy, czyli przed 1 lipca. Dobra informacja? Najprawdopodobniej stawki za odbiór śmieci ogłoszone przez ratusz w marcu zostaną zmniejszone, może nawet o kilkadziesiąt procent. To prawdopodobne, bo radni opozycji już dawno orzekli, że są zbyt wygórowane. Dla większości mieszkańców oznaczają one kilkukrotną podwyżkę. Ratusz zaproponował więc rajcom do przegłosowania niższe stawki. Zdecydował też, że do końca roku śmieci będą odbierać dotychczasowe firmy. A mieszkańcy będą prawdopodobnie musieli wypełnić nowe deklaracje śmieciowe. Chaos w ratuszu nie poprawia nadszarpniętego wizerunku prezydent miasta i spowodował akcję zbierania podpisów pod referendum o jej odwołanie. W ciągu zaledwie dwóch tygodni wolontariusze Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej zdołali zebrać ponad połowę potrzebnych do zorganizowania referendum podpisów. Gdyby warszawiacy w jesiennym głosowaniu zdecydowali o odwołaniu Hanny Gronkiewicz-Waltz, premier powoła jednak komisarza miasta, bowiem do terminu wyborów samorządowych pozostanie mniej niż rok. Wątpliwe, by powierzył to stanowisko komuś z opozycji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół