• facebook
  • rss
  • Zatrzymać czas

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 28/2013

    dodane 11.07.2013 00:00

    Bohaterowie sztuki „Romantycy” wierzą, że we dwoje będzie im łatwiej oswoić życie, które ucieka, oswoić śmierć.

    To prawda, dziecinniejemy na starość. By przywołać przeszłość, by zaczarować przyszłość. Jako małe dziewczynki bawimy się w panie. Wkładamy buty na wysokich obcasach, mamine kapelusze. Potem też przebieramy się za kogoś, kogo już nie ma. Pogorelka wkłada perukę, dolepia rzęsy, maluje usta, choć wie, że i tak nikt nie przyjdzie. Scena jest pusta. Jeszcze na dobre nie zaczęło się przedstawienie.

    A jednak. Ktoś puka do drzwi. Ktoś, o kim dawno zapomniała – Chajczik. Dlaczego przyszedł? Dlaczego odszedł po latach wspólnego życia? Teraz, tak jak Pogorelka, pragnie bliskości, pragnie odnaleźć miłość, która ich łączyła. Czy się uda? Czy dziś łatwiej będzie wybaczyć coś, czego nie umieli wybaczyć kiedyś? Starość to samotność, której się boją. Może we dwoje łatwiej będzie oswoić życie. Oswoić śmierć. Zaakceptować niedoskonałości starzejącego się ciała. – Błagam, tylko nie mówmy o chorobach – prosi Pogorelka. Chajczik przynosi w prezencie marmoladę i znów jak kiedyś kłócą się o przeszłość. – Zapomniał, że nie znosiłam marmolady. Lubiłam czekoladę – zacietrzewia się jak niegdyś. I nagle topnieje jej serce, bo odkrywa, że Chajczik boi się śmierci. Przytula go i próbuje okiełznać jego strach, także swój strach. To piękna scena. – Śmierć jest jak wielka fala, która chce cię pokonać. Próbuj z nią walczyć, ale jeśli nie dajesz rady, poddaj się. Zagarnie cię i nic nie poczujesz – mówi. Ale oto puka nowy gość – Bonbonel. I on po latach szuka przeszłości, ciepła, bliskości. Za chwilę wszyscy troje leżą w wielkim łożu, zaśmiewając się jak dawniej. Wciąż są dziećmi, cóż, że życia coraz mniej. Zaśmiewają się ze wspomnień, z dziwactw, które dziś wydają się piękne. Nie muszą nic udawać, znają się dobrze. Mogą jeszcze coś sobie dać, przytulić słabnące ciało. Małgorzata Niemirska, Władysław Kowalski i Zdzisław Wardejn dają koncert gry. Romantycy? Tak. Bo wciąż żyją złudzeniami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół