Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Chodziło o skandal?

Wybieg naprzeciw tabernakulum i ołtarza, muzyka z horroru, modelki w krótkich sukienkach. Kolekcja Macieja Zienia została pokazana w... świątyni.

Zaproszenia dostali nieliczni i to w ostatniej chwili. Wejścia na teren kościoła pilnowali ochroniarze, którzy skrupulatnie przepuszczali tylko limuzyny celebrytów.

– Byłam na setkach pokazów mody, w najróżniejszych miejscach: w hangarze, w cyrku, na lodowisku, na praskim podwórku, ale na żadnym z tych wydarzeń nie czułam się tak dziwnie, jak na pokazie Macieja Zienia – mówi dziennikarka Ewa Wojciechowska, uczestniczka eventu, który odbył się 8 listopada w kościele św. Augustyna. Wiele osób myślało, że pokaz odbędzie się w jakiejś nieczynnej świątyni, ale Maciej Zień dla zaprezentowania swojej najnowszej kolekcji zatytułowanej „Jestem” szukał czegoś... wyjątkowego. Pokaz rozpoczął się o 21.30 i trwał zaledwie 20 minut. Nie uczestniczył w nim żaden ksiądz z parafii. Proboszcz ks. Walenty Królak wydał zgodę na pokaz mody ślubnej i komunijnej. Do warszawskiej kurii dotarła informacja o prezentacji. – To zdecydowanie nie był pokaz mody ślubnej – komentuje jego uczestniczka. Na zdjęciach udostępnionych w internecie widać skąpo ubrane modelki, na przykład przebierające się przed krucyfiksem.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy