• facebook
  • rss
  • Do białego rana

    Tomasz Gołąb /KAI

    dodane 01.01.2016 13:27

    400 osób bawiło się na balu sylwestrowym w podziemiach katedry praskiej. O północy bp Marek Solarczyk odprawił Mszę św., podczas której mówił o przyjęciu Jezusa i jego błogosławieństwa.

    - W Jezusie Chrystusie jest nasze jedyne ocalenie - podkreślił biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Marek Solarczyk, który o północy przewodniczył uroczystej Mszy św. w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana. Wzięli w niej udział uczestnicy balu sylwestrowego, który zorganizowanego dla swoich wiernych parafia katedralna. Wzięło w nim udział ponad 400 osób.

    Nawiązując w homilii do tajemnicy Zwiastowania Pańskiego i Narodzenia Jezusa Chrystusa bp Solarczyk zachęcał do przyjęcia Boga a wraz z Nim również pełni Jego darów.

    - W życiu Maryi wszystko rozpoczęło się od prostego słowa "Fiat", "Niech mi się stanie według Twego Słowa". Tym Słowem było imię "Jezus" oznaczające "Bóg zbawia", a więc wchodzi w życie człowieka i przemienia je nadając mu sens. Na ile to imię żyje w nas a poprzez nas w tym świecie? Na ile przyjmujemy Pana a więc i Jego błogosławieństwo? - zachęcał do refleksji biskup. 

    Przyznał, że przyjęcie Boga i pełni Jego łaski nie oznacza, że człowiek nie ma już żadnych pytań, wątpliwości czy trudności na płaszczyźnie duchowej

    - Najważniejszym wyzwaniem wciąż pozostanie wiara, że Jezus Chrystusa jest i działa w nas i poprzez nas w życiu innych - zauważył bp Solarczyk. Przypomniał, że dzięki Chrystusowi staliśmy się dziećmi Boga. - Tylko w mocy Jezusa i mocy Ducha Świętego każdy z nas może powiedzieć do Boga "Ojcze". Nie jesteśmy zatem już niewolnikami, ale synami a zatem i dziedzicami z woli Bożej, jak mówił św. Paweł. Obyśmy zawsze słyszeli ten głos Ojca, który mówi do nas "Moje ukochane dziecko". Obyśmy zawsze czuli w sercu to bijące serce Matki, byśmy potrafili być tymi, którzy niosą w naszym życiu w sposób naturalny imię Jezusa Chrystusa, to, że Bóg żyje, dotyka i przemienia nas, ale również i innych - życzył na zakończenie bp Solarczyk. 

    W noc sylwestrową w neogotyckich podziemiach świątyni bawiło się ponad 400 osób. Zabawę rozpoczął polonez.

    - Nie można zapominać, że życie chrześcijańskie składa się zarówno z czasu modlitwy i pokuty, jak i z czasu radości, tak więc dobra zabawa to ważna sfera naszego życia. Potrzeba jednak, aby ją mądrze i po chrześcijańsku zagospodarować. W związku z tym zaprosiliśmy naszych parafian, aby wspólnie przy dobrej muzyce i bez alkoholu spędzić ten wieczór - powiedział proboszcz parafii katedralnej ks. prałat Bogusław Kowalski. 

    Zwrócił uwagę, że jakość duszpasterstwa zależy w dużej mierze od klimatu, w jakim ono się dokonuje.

    - Tym, co integruje parafię, to różne wspólne inicjatywy, w które wpisuje się również ta noworoczna zabawa. Przygotowania do niej trwały od ponad tygodnia. Jedni jeździli na zakupy, inni gotowali potrawy, a jeszcze inni przygotowywali wystrój podziemi. To sprawia, że ludzie bliżej się poznają i zaczynają postrzegać parafię jako coś swojego i bliskiego - dzielił się ks. Kowalski.

    Wśród uczestników zabawy sylwestrowej była zarówno młodzież, małżeństwa z niedługim stażem jak i ludzie w podeszłym wieku. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Choć dominowała muzyka lat 70. i 80., to jednak były także najnowsze przeboje. Zgodnie z tradycją część artystyczną, której mocnym punktem był kabaret, poprowadził sam proboszcz bazyliki katedralnej znany ze swoich dowcipów. Około godz. 3. odbyła się również loteria fantowa. Zabawa zakończyła się nad ranem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół