• facebook
  • rss
  • Taki zwyczajny, taki święty

    jjw

    dodane 15.07.2016 19:54

    Góry, fajka i śpiew. A przy tym całkowicie Boży człowiek. Witamy Frassatiego.

    Miał cztery lata, nie potrafił jeszcze czytać, a bez wahania oddał swoje buty i pończochy biednej kobiecie z dzieckiem na ręku, która zapukała do drzwi jego rodzinnego domu z prośbą o pomoc. I taki pozostał do końca swojego zaledwie 24-letniego życia.

    Pier Giorgio Frassati urodził się 6 kwietnia 1901 r. i z powodu trudnego porodu natychmiast go ochrzczono. Mieszkał z rodziną w Turynie. Ojciec był właścicielem dziennika "La Stampa", a potem senatorem i ambasadorem w Berlinie. Od matki, która byłą malarką, otrzymał dość surowe wychowanie. Jak wspomina jego siostra Luciana: „Dodo (tak Pier Giorgio był nazywany w domu - przy. jjw) wydawał się raczej powolny, jeżeli go coś nie dotyczyło, reagował natomiast gwałtownie, kiedy chodziło o kogoś słabego, kto potrzebował pomocy”. Kiedy w wieku pięciu lat rozpoczął naukę czytania i pisania, niebawem napisał do ojca pierwszy list: „Kochany tatusiu kocham cię bardzo, abyś był zadowolony już nie będę bił Luciany. Dobrych Świąt. Będę się do Dzieciątka Jezus modlił za ciebie. Całuję cię twój Dodo”.

    Od początku nauka w szkole nie szła mu dobrze. Nie zdał jednego z egzaminów z zakresu szkoły podstawowej, po pół roku nauki w gimnazjum przerwał ją na rok, potem znów poległ na egzaminie z łaciny. Musiał przenieść się do prywatnego Istituto Sociale prowadzonego przez ojców jezuitów. Tam, pod kierownictwem o. Pietro Lombardiego rozpoczął się szczególny rozwój duchowy Piotra Jerzego. W lutym 1914 roku zapisał się do Apostolstwa Modlitwy, Krucjaty Eucharystycznej, w której praktykował codzienną Komunię Świętą i do Stowarzyszenia Najświętszego Sakramentu. Na jakiś czas znów przeniesiono go do Gimnazjum im. Massimo D’Azeglio, ale po kolejnej porażce z łaciny, liceum ukończył już u jezuitów.

    Sprzeciwiał się przyłączeniu Włochy do I wojny światowej. Dawał pieniądze idącym na front żołnierzom, wspierał uchodźców koczujących w jego szkole. Wstąpił w szeregi Legii Eucharystycznej, Sodalicji Mariańskiej i Bractwa Różańcowego.

    Po zdaniu matury został studentem wydziału  inżynierii górniczej Królewskiej Politechniki w Turynie. Studentem był przeciętnym, nieraz przekładał egzaminy. Czas studiów wykorzystał za to duchowo. Wstąpił w szeregi Konferencji św. Wincentego im. bł. Hieronima Cottolengo, później Konferencji działającej przy jego parafii, z ramienia której przynajmniej raz w tygodniu nawiedzał powierzonych mu ubogich wspierając ich materialnie i duchowo. Należał do uniwersyteckiego koła im. „Cesare Balbo”, komórki Uniwersyteckiej Federacji Katolików Włoskich, Żołnierzy Maryi, sekcji Katolickiej Młodzieży Włoskiej, Studenckiego Stowarzyszenia Nocnej Adoracji i Młodych Adoratorów Nocnych Św. Tarsycjusza. Chciał, żeby duch chrześcijański przeniknął wszystkie dziedziny życia, dlatego w grudniu 1920 r. zapisał się do Włoskiej Partii Ludowej.

    Kiedy w 1921 r. jego ojciec został ambasadorem w Berlinie, Pier Giorgio dużo podróżował. W Berlinie spędzał czas na pełnieniu miłosierdzia wśród berlińskiej biedoty i nauce języka niemieckiego. Później zwiedził między innymi Lubekę, Hamburg, Hanower, Monachium Pragę i Wiedeń.

    W 1921 r. syn ambasadora uczestniczył w odbywającym się w Rzymie, zjeździe Katolickiej Młodzieży Włoskiej, gdzie w wyniku zamieszek studentów,dzielnie broniąc sztandaru swojego Koła, został zatrzymany przez karabinierów. 

    W życiu Frassatiego znalazł się też polski akcent. W 1922 r. pojechał do Gdańska, Sopotu, Wrocławia i Katowic, gdzie  jako student inżynierii górniczej, zwiedził pierwszy poziom kopalni Ferdynand. Z powodu problemów na polskiej granicy nie udało mu się zwiedzić Krakowa i innych polskich miast.

    28 maja 1922 r. w bocznej kaplicy Matki Bożej Łaskawej kościoła dominikanów pw. św. Dominika, Piotr Jerzy złożył profesję w Trzecim Zakonie Dominikańskim. Przez to zobowiązywał się do modlitwy różańcowej lub oficjum do Matki Bożej, przyjął mały szkaplerz i imię Gerolamo, na cześć dominikanina Savonaroli.

    Marsz faszystów na Rzym w październiku 1922 r. i późniejsza wizyta premiera Mussoliniego w Turynie to nie jedyne okoliczności, w których Piotr wyrażał swoją dezaprobatę dla faszystów. Błogosławiony nie bał się okazywać tego, że jest katolikiem. Przechodząc koło kościoła żegnał się wyraźnym, dużym znakiem krzyża, nosił znaczek wyrażający przynależność do organizacji katolickiej. Zdarzały mu się bójki z faszystami i odsiadka w areszcie za obronę swoich poglądów, podczas której głośno odmawiał różaniec.

    U podnóża alpejskich gór, w 1924 r. powstało Società dei Tipi Loschi, czyli Towarzystwo Ciemnych Typów, zwane także terror. Jego założycielami byli Piotr Jerzy i jego przyjaciel Marco Beltramo. Należało do niego 6 osób, których łączyła więź wiary i modlitwy, wspólne wycieczki w góry i młodzieńcze figle. Właśnie Ciemnym Typom towarzysz Robespierre, bo taki pseudonim otrzymał Frassati, prosząc o modlitwę, powierzał swoje troski i trudności. Pokochał też jedną z jego członkiń: Laurę Hidalgo.

    Do ukończenia studiów pozostały mu trzy egzaminy. Snuł plany, myślał o misjach lub kapłaństwie. Kochał życie, uwielbiał wspinaczkę w Alpach, jeździł konno, pływał, czytał Goethego i św. Tomasza z Akwinu. Zawsze pomagał ubogim... Aktywne życie przerwała niespodziewana choroba.

    Zmarł 4 lipca 1925 roku na chorobę zwaną Heine Medina, którą prawdopodobnie zaraził się od nędzarzy w slumsach Turynu. Podczas beatyfikacji Piotra Jerzego Frassatiego w 1990 r. Jan Paweł II powiedział: "Piotr Jerzy daje nam przykład, że szczęśliwe jest życie w Duchu Chrystusa, w Duchu Błogosławieństw, i że tylko ten, kto staje się człowiekiem Błogosławieństw, umie darzyć braci miłością i pokojem (...). Zaświadcza, że świętość jest dostępna dla wszystkich i że tylko rewolucja Miłości może rozpalić w sercach ludzkich nadzieje na lepszą przyszłość". 

    Ciało Pier Giorgia spoczywa w trumnie w archikatedrze w Turynie. Mimo upływu lat nie uległo rozkładowi. Zgodnie z życzeniem rodziny, pozostaje integralną relikwią.

    Czytaj także: W-naszych-intencjach

    Kard-Nycz-zacheca-do-modlitwy-przy-relikwiach

    Tercjarze-czekaja-na-Frassatiego

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół