Nowy numer 33/2019 Archiwum

Skandal dźwignią handlu

Trudno zrozumieć, dlaczego miasto, sprzedając budynek „Emilii”, wpisało go do rejestru zabytków, nie informując kupującego. Chyba że chodziło o to, żeby mówiło się tylko o dawnym sklepie z meblami i pierwszej wystawie wciąż bezdomnego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Niektóre eksponaty chyba to potwierdzają.

Sprawa sprzedaży pawilonu przy skrzyżowaniu Emilii Plater i Świętokrzyskiej budzi zdziwienie wszystkich. Nabywca jest zaskoczony trybem wpisania obiektu do rejestru zabytków, co nastąpiło dwa dni przed podpisaniem umowy, w dodatku w środku nocy. Władze miasta zdumione są, że w odwecie nowy właściciel spółki Meble Emilia – pod byle pretekstem – wymówił umowę najmu pawilonu na tymczasową siedzibę Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Muzeum protestuje przeciwko roli zakładnika i przedmiotu rozgrywki między właścicielem i kilkoma urzędami, a minister kultury podsumowuje, że za dużo w tej sprawie przypadków. Finisz tej sprawy przed nami, chociaż do skandali wokół powołanego w 2005 r. Muzeum Sztuki Nowoczesnej zdążyliśmy się już przyzwyczaić – w maju tego roku miasto rozwiązało umowę z architektem Christianem Kerezem, który wygrał konkurs na projekt siedziby MSN na pl. Defilad. Na początku przyszłego roku odbędzie się nowy konkurs, dopiero niedawno też skończyły się negocjacje z dawnymi właścicielami w sprawie kupna ostatniej działki pod PKiN.

Nie przejmując się wymówieniem umowy, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w budynku „Emilii” ruszyło jednak 12 października. Tytuł pierwszej wystawy jak ulał pasuje do całego zamieszania. „Miasto na sprzedaż” to historia warszawskiej reklamy. A wiadomo, że jeśli chodzi o reklamę, nie ma lepszej niż skandal. W tym znaczeniu sprawa tymczasowej siedziby MSN – nie wiadomo, czy mimowolnie – nadaje się na reklamę jego działań. Podobnie zresztą, jak część z 4 tys. zgromadzonych na ekspozycji obiektów, wśród których większość wywołuje nostalgię za światem, który bezpowrotnie przeminął. Bo w konfrontacji ze spersonalizowanymi przekazami reklamowymi rodem z internetu i technologiami rzeczywistości rozszerzonej, skierowanymi do właścicieli komórek, afisze z głębokiego PRL o szarym mydle „Jeleń” i kremie „Axela” do usuwania piegów wyglądają dziś komediowo. Ale nie do śmiechu będzie komuś, kto zabłądzi w kąt drugiego piętra, gdzie wyświetlane są efekty tzw. działań adbustingowych, czyli antyreklam, które w latach 1998–2002 pokazywane były na nośnikach firmy AMS. To nic, że przy wejściu jest ostrzeżenie dla rodziców, żeby wprowadzali tu dzieci na własną odpowiedzialność. Przekleństwo wypisane na ścianie i wizerunki Jarosława i Lecha Kaczyńskich w objęciach Hitlera stylizowanego na Matkę Bożą grubo przekraczają granice dobrego smaku. Chyba że w reklamie chodzi głównie o skandal...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL