GN 28/2018 Archiwum

Siostra Faustyna i „magdaleny”

Kiedyś znajdowały tu schronienie upadłe kobiety. Dziś do klasztoru przy ul. Żytniej przybywają pielgrzymi podróżujący śladami Sekretarki Bożego Miłosierdzia.

U nas dziewczęta nie wiedziały o sobie nic: ani jak się nazywają, ani gdzie były, co robiły i dlaczego tu są. Zmieniano też wszystkim imiona – tak jedna z sióstr wyjaśniała zasady funkcjonowania zakładu dla upadłych kobiet, który przed wojną przy ul. Żytniej prowadziły siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. 1 listopada minęło 150 lat, odkąd matka Teresa Ewa z książąt Sułkowskich hrabina Potocka założyła na Żytniej zakonną wspólnotę, która – wzorem francuskiej – zajmowała się odnową moralną dziewcząt i kobiet.

Dom Miłosierdzia

W Domu Miłosierdzia życie można było zacząć od nowa. Momentami przebywało w nim 200 „magdalen”. Uczyły się zawodu, żyły sakramentami i zgłębiały prawdy wiary. Mówiono o nich: „Takie się nie nawracają”, ale Pan Bóg na opak ludzkiej gadaninie jeszcze hojniej obdarzał je swoim miłosierdziem. Wojna wszystko zniszczyła. Dopiero w latach 70. ub. wieku nastąpił przełom i możliwe było ponowne wzniesienie klasztornego budynku. Obecnie funkcjonują trzy: kościół parafialny Bożego Miłosierdzia i św. Faustyny z ośrodkiem pomocy bezdomnym, Konferencja Episkopatu Polski oraz klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Domu Miłosierdzia nie udało się reaktywować. Siostry pełniły posługę miłosierdzia, m.in. prowadząc bursę akademicką czy otwartą świetlicę dla młodzieży. I w tych trudnych czasach rozważały, jak realizować swój charyzmat.

Na „świetlistym szlaku”

1 sierpnia 1925 roku w klasztornej furcie stanęła Helena Kowalska. Nie minęły jednak trzy tygodnie, jak chciała „stanowczo wystąpić”. Kiedy gorąco modliła się o poznanie woli Bożej, na firance ujrzała zbolałe oblicze Jezusa. „Ty mi wyrządzisz taką boleść, jeśli wystąpisz z tego zakonu. Tu cię powołałem, a nie gdzie indziej, i przygotowałem wiele łask dla ciebie” – usłyszała od Stwórcy. To niejedyna mistyczna wizja, jaką otrzymała w klasztorze na Żytniej. Niedługo po tym doświadczeniu Jezus pokazał jej także czyściec. W zgromadzeniu wykonywała rozmaite prace: w ogrodzie, na furcie czy w kuchni, wszystko czyniąc z miłości do Boga. – Ta ofiara widocznie była Jemu bardzo miła, skoro w miejscu, gdzie kiedyś był kuchenny blat, znajduje się teraz ołtarz klasztornej kaplicy – mówi s. Nulla ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Podczas swojego życia zakonnego siostra Faustyna powracała na Żytnią kilkakrotnie. Łącznie spędziła tu około półtora roku. – Podczas ostatniego pobytu, 25 marca 1936 roku, objawiła się jej Matka Boża, utwierdzając ją w misji głoszenia światu Bożego Miłosierdzia – tłumaczy s. Nulla. Historię pobytu s. Faustyny opowiada podróżującym „świetlistym szlakiem” pielgrzymom m.in. z Francji, Argentyny, USA, Australii czy Niemiec, a także tym, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o obecności Sekretarki Bożego Miłosierdzia na Żytniej. Prowadzi ich do kościoła parafialnego, gdzie również modliła się przyszła święta i gdzie znajdują się jej relikwie. – Większość zbiorów i pamiątek znajduje się na przykład w Krakowie czy Płocku. Głównie głosimy prelekcje o jej pobycie w naszym zgromadzeniu, a w roku jubileuszowym przygotowujemy także izbę pamięci – mówi s. Nulla.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma