Nowy numer 46/2018 Archiwum

Trudne powołanie

Tu nikt nie mówi: „Weź się w garść, no przecież tyle czasu już minęło”. Każdy rozumie i łzy, i złość. Bo sam przez to przeszedł.

Ile czasu trwa żałoba po stracie bliskiej osoby? Rok? Dwa? A jeśli dłużej, to może to już patologia? – Nie da się wyznaczyć sztywnych ram czasowych – mówi psycholog Anna Jędrzejowska-Pyrzyńska z Hospicjum Domowego przy ul. Ostrołęckiej w Warszawie. – Wszystko zależy od tego, w jak bliskim związku byliśmy ze zmarłą osobą, czy zdążyliśmy się pożegnać, czy też śmierć przyszła nagle, w tragicznych okolicznościach. Przeżywanie żałoby i jej długość zależy też od tego, czy w tych trudnych chwilach mamy zrozumienie i wsparcie otoczenia, a z tym właśnie bywa różnie. Znajomi mówią: „Nie płacz, znajdziesz nową żonę, urodzisz kolejne dziecko, idź do pracy, kina, rozerwij się...”. A tak się po prostu nie da. W Warszawie powstaje miejsce, gdzie osoby owdowiałe mogą przyjść ze swoimi problemami, wątpliwościami, niepokojami. A tych w samotnym życiu nie brakuje, bo – jak mówi Janusz Sukiennik (wdowiec od 15 lat): – Wdowieństwo to trudne powołanie.

Ból rozstania

– Kiedy rok temu zmarł mój mąż, świat mi się zawalił. Nie potrafiłam nawet wysłać przelewu, bo przez 34 lata małżeństwa to mąż był od „spraw administracyjno-urzędowych” – mówi Teresa Krynicka. Sama wie, jak trudne były pierwsze miesiące po pogrzebie, kiedy człowiek zostaje z problemami sam jak palec, kiedy nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Dlatego wraz z Januszem Sukiennikiem i innymi osobami owdowiałymi pomyśleli, że przydałaby się grupa, która pomogłaby przejść przez najtrudniejsze początki, służyłaby wsparciem, pomogła uspokoić skołatane nerwy i zmniejszyć lęk o przyszłość, który nieustannie towarzyszy wdowom i wdowcom.

Na pierwsze spotkanie, 17 listopada, do konkatedry Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku przyszło ponad 60 osób. Z całej Warszawy, młodych i starszych wiekiem oraz stażem we wdowieńskim stanie. – Bóg chce przemieniać ten ból rozstania. Dopuszcza cierpienie, aby człowiek dojrzewał, a nie po to, żeby go zniszczyć – podkreślał ks. Andrzej Dziedziul MIC, dyrektor Hospicjum Domowego Księży Marianów, który odprawił Mszę św. w intencji wdów i wdowców oraz ich bliskich zmarłych. Po Eucharystii w parafialnej salce przy kawie i herbacie był czas na rozmowy, zapoznanie się i na pytania do „specjalistów”. O tym, że żałoba boli, że towarzyszą jej czasami sprzeczne emocje, że trzeba samemu sobie dać czas na przeżycie wszystkich jej etapów – mówiła Anna Putro, psycholog z Hospicjum Domowego Księży Marianów. Zresztą znajomość psychologii żałoby bardzo się przydaje. Chociażby po to, żeby wiedzieć, że nieustanne zmęczenie, rozdrażnienie, rozchwianie są w tym czasie czymś zupełnie zwyczajnym.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy