Nowy numer 38/2018 Archiwum

9,3 cm na minutę

50 lat temu przesunięto kościół. Na ołtarzu stała szklanka z wodą. Kościół cofał się w głąb chodnika – o 21 metrów. Nie wylała się ani kropla.

Pokarmelicki XVII-wieczny kościół Narodzenia NMP przy al. Solidarności bardziej znany jest pod nazwą „kościół przesuwany”. Pół wieku temu polscy specjaliści dokonali pierwszego w Europie, a trzeciego na świecie, przesunięcia w całości bryły kościoła. Operacji bardzo trudnej w przypadku budowli wysokich, z przybudówkami i pustych w środku. Kościół na Lesznie na dodatek był mocno nadwerężony wojną, spękany wzdłuż i wszerz – istniały więc obawy, że w czasie przesuwania po prostu się rozsypie.

Może zbudować od nowa?

Odbudowująca się Warszawa potrzebowała nowych arterii drogowych, a taką była Trasa WZ, której częścią miała być poszerzona al. gen. Świerczewskiego (obecnie al. Solidarności). Na przeszkodzie stał dom na rogu Żelaznej i zabytkowy kościół na Lesznie. Dom – jak stwierdzono – po wojnie i tak „nie był najzdrowszy”, kościół zaś planowano rozebrać i postawić nieco dalej lub w całkiem innym miejscu.

Eksperci, którzy kilka lat wcześniej z powodzeniem przesunęli zabytkową Rogatkę Grochowską, też zawalidrogę, policzyli, że przesunięcie długiego na 33 metry kościoła będzie dwa razy tańsze niż jego rozbiórka i rekonstrukcja. Na takie rozwiązanie zgodził się też kard. Stefan Wyszyński. Jednak ruszenie 6800-tonowego kolosa to nie to samo, co niewielkiej rogatki. Projekt przygotowało Biuro Studiów i Projektów Konstrukcji Stalowych „Mostostal” pod okiem inż. Władysława Makowieckiego, a realizowało Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych. Nad całością czuwała powołana przez miasto Komisja ds. przesunięcia kościoła.

Kolej pomogła

Powodzenie całej akcji zależało od precyzji. Już półtora roku wcześniej geolodzy dokonali odwiertów i badali próbki gleby. Z dokładnością do setnych milimetra mierzono i wyliczano. Planowano siły, jakie będą działały na każdy centymetr budowli w momencie jej ruszenia i później. Zmierzono i opisano każdą rysę i pęknięcie w ścianach. Dokładnie wyliczano, jak będzie budynek osiadał, bo dwie trzecie jego powierzchni miało usadowić się na nowych fundamentach, a reszta – na starych. Pół roku przed przesunięciem do kościoła wkroczyły ekipy inżynierów. Żelbetowym płaszczem okryły i wzmocniły górny strop. Najważniejsze jednak prace toczyły się pod posadzką. Tam w piwnicznych murach fachowcy wycinali olbrzymie dziury, które potem zapełniali żelbetonowymi olbrzymimi belami. Praca była ciężka, bo grube mury dawnym zwyczajem były wzmocnione granitowymi głazami. Jak podaje Zygmunt Kotarski, kierownik budowy, w czasie prac usunięto lub wycięto 617 kamieni, niektórych o wadze 2 ton. Na głębokości 1,24 cm pod posadzką mury kościoła poprzecznie przebiło 16 żelbetowych żeber o przekroju 1 metra. To one miały przejąć główny ciężar budowli po odcięciu jej od fundamentów. Żebra wzmocniono podłużnymi, nieco mniejszymi belkami poprzecznymi. W ten sposób powstał stabilny ruszt, którego krańce przebijały mury i wychodziły na zewnątrz kościoła. Pod ruszt wprowadzono podłużne stalowe belki i dociśnięto je stalowymi klinami. Belki wchodziły do zbudowanych wcześniej sześciu torowisk o różnej liczbie szyn, wypełnionych stalowymi wałkami. Na tych wałkach kościół pokonał potem drogę 21 metrów. – Torowisko musiało być idealnie równo położone, z dokładnością do 0,2 mm. Wałki sprowadzono z kolei. To były bardzo wytrzymałe i odporne na odkształcenia osie wagonów o średnicy dokładnie 13 cm. Nie było ich wystarczająco dużo, więc kiedy kościół już sunął po torach, pracownicy wyjmowali wałki od frontu i wózkami transportowali je pod kościołem na tyły, a tam inni podkładali je pod nasuwającą się bryłę – wspomina dr Maria Byczkowska, emerytowany pracownik Politechniki Warszawskiej, wówczas zastępca kierownika budowy.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma