Nowy numer 42/2018 Archiwum

Lekcja polskiego

– Władze Białorusi mówią, że dzieci z zagranicy wracają z innymi oczami. A mnie właśnie o to chodzi – mówi Grażyna Wanelik, współorganizatorka wycieczki edukacyjnej do stolicy.


Dwa worki listów z Polski wysypała na podłogę. Nie spodziewała się, że na jej pragnienie korespondowania z dziećmi mieszkającymi w ojczyźnie przyjdzie taka odpowiedź. Grażyna Wanelik była wówczas małą dziewczyną, ale po latach wie, jak ważny był młodzieńczy kontakt z ojczyzną. – Dostałam polską tożsamość i chcę ją kształtować także u innych. Dlatego zwróciłam się do Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” o pomoc w organizacji krajoznawczo-edukacyjnej wycieczki – mówi.


Dzieciom z Polskiej Szkoły Społecznej działającej przy Związku Polaków na Białorusi w Grodnie, które z dwudniową wizytą przyjechały do Warszawy, trudno jest mówić po polsku. Choć mają polskie korzenie i kilka razy w tygodniu przychodzą na zajęcia do polskiej placówki, na co dzień rozmawiają po rosyjsku. Nauczyciele, którzy opiekowali się grodzieńską grupą, przyznają, że rodzice coraz rzadziej kultywują polską mowę. – Powinniście być dumni z tego, że jesteście Polakami – spontanicznie zwraca się do grupy jedna z kustoszek wilanowskiego muzeum, które odwiedziły. Edukacja była permanentna, także historyczna. Okazało się, że potężny monarcha zerkający z obrazu to Stanisław August Poniatowski, ostatni polski król, a porcelana zgromadzona w muzeum w Wilanowie stanowi największą kolekcję w Polsce i Europie. Dzieje ojczyzny można było odczytać także w komnatach Zamku Królewskiego, we wnętrzu warszawskiej katedry czy świątyniach przy Krakowskim Przedmieściu. – Mnie uczono, że „Chatyń” to wioska spalona przez Niemców, a nie miejsce mordu polskich oficerów. Od tego czasu w edukacji historycznej niewiele się zmieniło. Władze Białorusi mówią, że dzieci z zagranicy wracają z innymi oczami – mówi opiekunka grupy.
Na krajowo-edukacyjną wycieczkę przyjechało 36 dzieci – uczniowie polonijnej szkoły, grupa z zaprzyjaźnionej parafii. Autokar sfinansowała „Wspólnota Polska”, resztę zorganizowali własnym sumptem. Organizacją pobytu w stolicy zajął się warszawski przewodnik Krzysztof Przygoda. – Najbardziej podobało mi się w Centrum Nauki Kopernik. Można było mówić do mikrofonu, który zniekształcał głos. Wszyscy się śmiali – wspomina 11-letnia Agatka.


« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy