Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kataryniarz przed sądem

Przed warszawskim sądem rozpoczęła się rozprawa Piotra Bota, warszawskiego kataryniarza ze Starówki, którego Straż Miejska ukarała za nielegalny handel.

Od 14 lat Piotr Bot na Starym Mieście wygrywa przechodniom na katarynce. Jego zielona papuga wyciąga losy loterii. Nagrodami są pamiątkowe breloczki z wizerunkiem Starówki, zakładki do książek, figurki warszawskiej Syrenki... W kwietniu miejski strażnik uznał, że kataryniarz prowadzi nielegalny handel i chciał wypisać mu 300-złotowy mandat. Kataryniarz mandatu nie przyjął i sprawa znalazła swój finał w sądzie.

Na rozprawie Piotr Bot przedstawił zgodę Zarządu Terenów Publicznych ze Śródmieścia na swoją działalność – przemieszczanie się z instrumentem po Starówce i Mariensztacie, pismo burmistrza dzielnicy z 2008 r., że może być "wyposażony we wróżby, horoskopy i losy". – Te pisma dają mi przeświadczenie, że działam legalnie. Już po zajściu zwróciłem się do ZTP o wyjaśnienie sprawy – tłumaczył sędziemu. Dodał, że ma zarejestrowaną jednoosobową działalność gospodarczą i płaci podatki, że wcześniej kontrolowali go pracownicy ZTP, urzędu dzielnicy, a nawet Straż Miejska. I nikt nie zarzucił mu, że działa nielegalnie.

Pełnomocnik Straży Miejskiej podtrzymał swoje oskarżenie, że kataryniarz prowadzi nielegalny handel. Dodał, że gdyby strażnik przyłapał go na sprzedaży losów, mógłby zostać oskarżony o złamanie przepisów o grach hazardowych. Sąd nie mógł przesłuchać strażnika miejskiego, który wypisał mandat, bo akurat w dniu rozprawy wziął jednodniowy urlop. Rozprawę odroczono więc do 22 stycznia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama