Nowy numer 43/2020 Archiwum

Palmy z Saskiego Ogrodu

Ogród na dobrą sprawę przestał być ogrodem, a stał się nieudolnie pielęgnowaną przestrzenią obsadzoną drzewami i wysianą trawą.

Można zaryzykować twierdzenie, ze przedwojenny bywalec Ogrodu Saskiego dzisiejszą przestrzeń parkową z trudem by potrafił zidentyfikować. Ogród na dobrą sprawę przestał być ogrodem, a stał się nieudolnie pielęgnowaną przestrzenią obsadzoną drzewami i wysianą trawą. Klomby w centralnej części parku jawią się kwiatkami przy znoszonym kożuchu…

Zmieniło się niemal wszystko. Co więcej, znaczącej ilości charakterystycznych obiektów, należących niegdyś do Ogrodu już po prostu nie ma.  Litania nieobecnych jest długa. Brakuje bowiem Teatru Letniego, Instytutu Wód Mineralnych, pawilonu instytucji „Kropla Mleka”, kiosku meteorologicznego, licznych mniejszych obiektów i atrakcji, o takich perłach jak pałac Saski, czy Bruhla nie wspominając… nie ma także śladu po dawnej cieplarni, zwanej oranżerią lub palmiarnią.

Ta powstała dopiero w 1894 roku. Znalazła się w południowo-zachodniej części Ogrodu, nieopodal placu Żelaznej Bramy, w pobliżu legendarnego Instytutu Wód Mineralnych. Oranżeria wykonana była ze szkła i żelaza. Pawilon powstał na rzucie prostokąta i spełniał funkcję swoistego ogrodu zimowego. Przechowywano w nim rośliny egzotyczne, źle znoszące środkowoeuropejskie mrozy. Tutaj także rosły palmy, od których obiekt wziął jedną ze swoich potocznych nazw.

Rośliny, przechowywane w cieplarni można było latem podziwiać na terenie Ogrodu, który w maju wybuchał kolorami rozkwitu, przez cały rok zdumiewał i zachwycał przybyszów bogatą florą. Palmy widzimy na licznych zdjęciach samego parku, towarzyszą m.in. Wielkiej Fontannie Marconiego. Letni salon stolicy – tak nazywano Ogród Saski.

W 1912 roku dokonano poważnej rewitalizacji cieplarni, dodano także groty i sztuczne kaskady. Przed pawilonem założono imponujący kwietnik o niezwykłych wzorach dywanowych (widoczny na zdjęciu).

Wśród budowli Ogrodu Saskiego, których jeszcze nie wymieniliśmy był domek ogrodnika. Pół wieku starszy od cieplarni, jej najbliższy sąsiad. Na przedwojennych zdjęciach widzimy go spętanym zielenią, tonącym w kwiatach. Te dwa obiekty, jak żadne inne związane z parkową przyrodą, musiały robić niezwykłe wrażenie i wręcz emanować żywotnością na resztę Ogrodu.
W 1935 roku obiekty zachodniej części zostały niejako wyrzucone poza nawias Ogrodu, kiedy zdecydowano się na przebicie ul. Marszałkowskiej, którą doprowadzono, przez park do placu Żelaznej Bramy. W ten sposób Cieplarnia, Instytut Wód Mineralnych i uroczy domek ogrodnika zostały odcięte od reszty parku. Trzeba jednak pamiętać, że w owym czasie Marszałkowska była wąska i stosunkowo, zwłaszcza na tym odcinku, mało ruchliwa.

Prawdziwa zagłada Saskiego przyszła w 1944 roku i trwała aż do stycznia 1945. Niemal wszystkie obiekty zostały w tym czasie utracone. Po wojnie, Marszałkowską poszerzono, część Ogrodu z dawną oranżerią zmieniła się w rozległy trawnik, w latach 90. i później stopniowo zabudowywany, dziś zajmowany przez kompleks biurowców.
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama